Amerykański start-up chce zrewolucjonizować transport drogowy

Samochody zasilane alternatywnymi źródłami energii to już nie moda czy fanaberia genialnego wizjonera, a potężny element walki konkurencyjnej. Dzisiaj jest to bardzo ważna gałąź przemysłu motoryzacyjnego, a także marzenie każdego kierowcy, który widzi ceny paliw na stacjach benzynowych. Czy zatem ten trend przeniesie się również do segmentu samochodów ciężarowych? Amerykańska firma Nikola Motor Company twierdzi, że tak i prezentuje koncepcyjny model swojej ciężarówki przyszłości.

Choć nazwa firmy mogła by sugerować, że Nikola Motor Company to kolejna spółka córka Elona Muska, nic bardziej mylnego. Pomysłodawcy firmy chcą po prostu wykorzystać rozpoznawalność serbskiego naukowca, który kojarzy się z energią elektryczną. Start-up został założony przez Trevora Miltona, który wcześniej pracował w firmie dHybrid Systems, rozwijając branżę alternatywnych paliw. Nikola Motor Company ma swoją siedzibę w amerykańskim stanie Utah i tam właśnie opracowywany jest nowoczesny ciągnik siodłowy.
nikola-semi-876
Postawienie na tę nazwę, ma również nie pozostawiać wątpliwości, że ciężarówki przez nich projektowane i produkowane poruszają się właśnie za sprawą energii elektrycznej, choć sprawa w tym wypadku jest znacznie bardziej skomplikowana, niż przy elektrycznej Tesli. Sztandarowym projektem firmy ma być ciągnik siodłowy Nikola One o mocy 2.000 koni, zdolny zabrać ze sobą 36 ton ładunku. Zasięg tego pojazdu ma wynosić minimum 1.300 km, po całkowitym naładowaniu akumulatorów. Pojazd według amerykańskich standardów ma być rejestrowany w klasie pojazdów o masie składu przekraczającej 14 ton. Pracę nad ciężarówką były prowadzone w tajemnicy przez ostatnie trzy lata. Materiały upublicznione na Twitterze wskazują, że projekt jest na zaawansowanym etapie.

Skoro już jesteśmy przy parametrach auta, nie sposób nie wspomnieć o bardzo ciekawym rozwiązaniu zasilania auta. Ciężarówkę napędza sześć silników elektrycznych, generujących łącznie 116.600 Nm momentu obrotowego, zasilanych przez zestaw 320-kWh akumulatorów chłodzonych cieczą. Choć całość porusza się przy pomocy silników elektrycznych, to tych nigdy nie podłącza się do ładowania. Jak to możliwe? Za ich naładowanie odpowiada napędzany gazem CNG agregat o mocy 400 kW, który uruchamia się w momencie konieczności uzupełnienia energii w bateriach. Nikola zamierza wyprodukować również wersję, w której turbiny napędzane będą olejem napędowym. Takie rozwiązanie pozwoliłoby ograniczyć spalanie do około 18 litrów na 100 km, co jak zapewnia producent byłoby 50% ograniczeniem zużycia paliwa dla silnika tej klasy.


Wiadomo jednak, że w tym biznesie wszystko sprowadza się do pieniędzy. Moda – modą, proekologiczne trendy – trendami, jednak ktoś kto zainwestuje w takie auto, chce wiedzieć czy mu się to opłaca. Pojazd przez producenta został wyceniony na 375 tys. $, co przy obecnym kursie przekłada się na nieomal 1.5 miliona złotych. Czy to dużo czy mało, każdy przedsiębiorca musi policzyć samemu. Firma zapowiedziała, że pierwszych 5.000 kupców dostanie w prezencie paliwo pozwalające przejechać milion mil. Firma na zamówienia podobno nie może narzekać.

Komentarze


Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy!