„Udowadniam, że można” – wywiad z Adrianem Truckerem & Pakerem

, 25 stycznia 2019, 13:50

Pamiętacie film „Ponad Szczytem”, w którym Sylwester Stallone w roli kierowcy ciężarówki, mierzy się z innymi truckerami w zawodach w siłowaniu na rękę? Adrian Poździej, w internecie szerzej znany jako Adrian Trucker & Paker udowadnia, że dobra forma zawodowego kierowcy nie musi być tylko filmową fikcją. Od kilku lat w sieci pokazuje swoje ćwiczenia w trasie oraz zachęca do zdrowego odżywiania się. Przeczytajcie nasz wywiad z tym burzącym stereotypy kierowcą.

Witold Hańczka: Co w Twoim przypadku było pierwsze, praca w charakterze kierowcy ciężarówki czy siłownia i  ćwiczenia? Jak zaczęło się jedno i drugie?

Adrian Poździej: W moim przypadku pierwszy był oczywiście sport. Jako dzieciak rozpocząłem treningi piłkarskie, później bokserskie, a w wieku 16 lat poszedłem na siłownię. Była to siłownia własnej roboty, takie powstawały wtedy w komórkach, piwnicach, ciężary odlewało się z betonu, inne sprzęty też robiło się samemu. W dzieciństwie również marzyłem o tym, by wsiąść w ciężarówkę i zacząć jeździć. Moimi ulubionymi zabawkami były właśnie ciężarówki. Można powiedzieć, że zarówno moja praca, jak i uprawianie sportu wzięły się z pasji. Jeździć zacząłem w wieku 20 lat, od razu na długich trasach międzynarodowych. Kiedy chciałem rozpocząć karierę truckera rękę wyciągnął do mnie mój wujek, prowadzący własną działalność w transporcie. Jestem mu za to wdzięczny, gdyż gdyby nie on i jego pożyczka, na pewno nie mógłbym zrobić uprawnień tak wcześnie. Po prostu nie miałem na nie wówczas pieniędzy. Odkąd tylko zacząłem jeździć postanowiłem, że nie rozstanę się ze sportem. Stwierdziłem, że nie ma rzeczy niemożliwych – sport zabieram ze sobą w trasę już od prawie 11 lat, od samego początku.

Skąd czerpałeś wiedzę na temat ćwiczeń? Wydaje się, że ułożenie skutecznego planu treningowego do wykonywania w trasie to wyzwanie, nawet dla doświadczonych trenerów.

Kiedy zaczynałem jeździć, posiadałem już jakąś wiedzę na temat treningów. Wiedziałem, jakie ćwiczenia można robić i które są niezbędne dla ciągłego progresu. Wiedzę czerpałem głównie od starszych kolegow, a także z gazet. Następnie samodzielnie opracowywałem metody na to, jak niektóre ćwiczenia wykonać bez obciążeń lub z wykorzystaniem podstawowych sprzętów jak hantle czy sztanga. Zależało mi, by mimo pewnych utrudnień, móc dorównać kolegom z siłowni, którzy mogą ćwiczyć w komfortowych warunkach. Poźniej, już w trasie udoskonalałem swoje ćwiczenia i uczyłem się różnych nowych metod treningowych, często metodą prób i błędów.

Swoim postępowaniem oraz działalnością publiczną w Internecie burzysz stereotyp kierowcy – źle odżywionego, w słabej formie fizycznej. Jakie odbierasz sygnały od innych osób wykonujących ten zawód – czy Twoje działania ich motywują, a może raczej denerwują?

Moim głównym celem było złamanie stereotypu na temat kierowców ciężarówek, chciałem pokazać, że są tacy kierowcy, którzy dbają o siebie w trasie, a ich forma nie odbiega od tej, którą dysponują osoby chodzące na co dzień do klubów fitness. Otrzymuję naprawdę dużo wiadomości w stylu „Adrian, dzięki za motywację. Dzięki Tobie też zaczynam działać w trasie”. Niektórzy proszą bym podpowiedział im co i jak powinni robić, jak zacząć ćwiczenia. Kocham takie wiadomości, gdyż lubię pomagać innym i dlatego zawsze znajduję czas, by każdemu odpisać i doradzić jak ćwiczyć i dbać o swoje zdrowie. Na swoje skrzynki w mediach społecznościowych jeszcze nigdy nie otrzymałem negatywnych wiadomości, jednak na grupkach FB dla kierowców zdarzyło mi się czytać nieprzyjemne komentarze na swój temat. Głównie od kierowców, którzy nie prowadzą zdrowego trybu życia i nie chcą z tym nic robić. Zarzucano mi, że jestem głupi i że powinienem się leczyć, bo w trasie nie można czy wręcz nie da się ćwiczyć i dobrze odżywiać. Super było to, że kilku kierowców stanęło w mojej obronie. Z kolei udzielając się na grupach sportowych otrzymuję wyrazy szacunku od osób, które naprawdę osiągnęły w sporcie bardzo dużo. Piszą i mówią, że robię dobrą robotę i są zaskoczeni tym, w jakich warunkach uprawiam sport.

Dla wielu ludzi sport jest odskocznią od codziennej pracy, której nie lubią – jak jest w Twoim przypadku?

Ja postrzegam siebie jako „urodzonego kierowcę”, dlatego trudno jest mi się do końca odnieść do tego pytania. Na pewno wielkim minusem tego zawodu jest rozłąka z rodziną, którą bardzo kocham – mam żonę i dwie wspaniałe córeczki – Maję i Polę. Nawet teraz (rozmawiamy, gdy Adrian jest w trasie, przyp.red.) oczy robią mi się mokre, gdy o tym mówię. Sport w trasie pozwala mi przetrwać tę rozłąkę. Mam pewien cel – swoją pasję, dlatego nie sięgam po alkohol tylko wykonuję różnego rodzaju treningi. Dla mnie praca kierowcy nie jest stresująca. Ja zawsze patrzę na świat pozytywnie, byle do przodu i po lepsze jutro.

Jeśli dobrze zrozumiałem, obecnie pracujesz w systemie, w którym przez 5 dni jeździsz, a weekend spędzasz w domu. Czy zawsze tak było i czy udawało Ci się łączyć z treningami także inne systemy?

Na początku swojej przygody z ciężarówkami jeździłem na trasach międzynarodowych. Nie było mnie przeważnie dwa tygodnie i również wtedy dawałem radę z treningami. Natomiast już od prawie 9 lat jeżdżę w firmie Raben, gdzie pracuję w systemie nocnym, a w dzień śpię. Robię nocne wahadła i od czasu do czasu jakieś dostawy lub odbiory. Przeważnie wyjeżdżam z domu o 22:00 lub 23:00, wracam do domu z piątku na sobotę o 1:00 lub 2:00 w nocy. Moja pauza weekendowa trwa 45 godzin i w niedzielę znów wyjeżdżam. I w takim systemie pracuję już wiele lat. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne do zrealizowania, a wymówki zostawmy dla słabych.

W jednym z filmów mówisz o swojej diecie. Odżywianie kierowców to jeden z głównych problemów tej branży. Czy zawsze przez 5 dni w trasie jesz codziennie to samo, według obliczonego planu żywieniowego? Wydaje się, że taki rytm wymaga silnego samozaparcia. Jakich wskazówek w temacie odżywiania mógłbyś udzielić kierowcom?

Zgadza się, mam kilka fajnych technik jak można w trasie łatwo i szybko przygotować wartościowy posiłek. Staram się jeść 5 posiłków dziennie, rzadko kiedy jeżdżę po barach, jedynie tylko wstąpię na zupę. Aby ułatwić sobie trzymanie diety w trasie, będąc na weekend w domu, szykuję mięso i pekluję słoiki. Będąc w trasie, zawsze po przebudzeniu jem pierwszy posiłek, w międzyczasie gotuję ryż i makaron, dzielę to na cztery pojemniki, do tego dorzucam warzywa gotowane, później tylko podgrzewam mięso na wodzie i mam posiłki przygotowane na cały dzień. Dzięki temu nie marnuję później czasu, gdyż wiadomo że w transporcie tego czasu za wiele nie mamy. Trzeba sobie ułatwiać jak tylko się da.

Czy oprócz diety Twój tryb życia wymaga stosowania odpowiedniej suplementacji? Czy jesteś w 100% „naturalem”?

Wydaje mi się, że nie, ale gdy chcę osiągnąć lepsze rezultaty sportowe sięgam po suplementację w postaci witamin typu D3, K2, C, B, kwasów omega 3, a także magnezu i potasu. Od czasu do czasu biorę także kreatynę oraz okołotreningowo BCAA i białko do posiłków z płatkami owsianymi. Odnośnie sterydów, nigdy nie brałem i na tą chwilę nie planuję.

Przeglądając Twoje profile w mediach społecznościowych można odnieść wrażenie, że jesteś typem sportowca, który nigdy nie odpuszcza treningu. Czy jednak i Tobie zdarzają się trudniejsze momenty?

Oczywiście, jak każdemu człowiekowi zdarzają się dni i gorsze i lepsze, ale nigdy się nie poddaję i zawsze prowadzę walkę z samym sobą, w której zwycięstwo stawiam sobie za cel.

W ostatnim czasie powstaje coraz więcej siłowni plenerowych na parkingach – czy zdarzyło Ci się korzystać z dostępnych tam sprzętów? Jak oceniasz ich funkcjonalność?

Jak najbardziej, korzystałem z siłowni zrobionych na parkingach dla kierowców. Nawet kiedyś zrobiłem kilka zdjęć na swój profil i nakręciłem filmik z tego, jak wykorzystuję dostępne tam urządzenia. Przyznam jednak, że ja już jestem na nieco wyższym poziomie i potrzebuję innych bodźców, by nadal osiągać progres. Muszę wszystkie ćwiczenia sobie utrudniać i zwiększać obciążenia. Dlatego zawsze zabieram ze sobą na taką siłownię sportowe gumy i taśmy TRX, które pozwolą mi zrobić dobrą tzw. „pompę treningową”. Bardzo pozytywnie oceniam inicjatywy budowania takich siłowni na parkingach. Oby było ich jak najwięcej i były tam jak najciekawsze sprzęty do treningów z wykorzystaniem własnej masy ciała.

Zdrowie kierowców jest ostatnio często podejmowanym tematem w mediach. Akcje społeczne takie jak niedawna Truckers Lab nawołują do zmian stylu życia. Czy uważasz, że takie działania są skuteczne? Czy spotykasz na swojej drodze kierowców, którzy również uprawiają sport i dbają o swoją sylwetkę?

Zgadza się, zdrowie kierowców w ostatnim czasem jest bardzo często poruszanym problemem, jednak wciąż większość kierowców troszeczkę to sobie lekceważy. Z czasem jednak coraz więcej osób nabywa świadomość i zaczyna coś robić ze sobą w trasie, nie chcąc tylko siedzieć i pić piwo na pauzie. Osobiście, w trasie spotkałem dwóch kierowców, którzy trenują i udało mi się nawet zrobić wspólny trening. Ogólnie jednak wciąż jest nas niewielu. Ja ze swojej strony staram się dokładać cegiełkę do zmiany obecnego stanu rzeczy. Nie przesadzę, gdy powiem, że zmotywowałem już ponad 100 kierowców do rozpoczęcia aktywności w trasie. Myślę, że wielu z nich straciło na wadze oraz polepszyło swoje samopoczucie. Coraz więcej kierowców, którzy także trenują spotykam w sieci. Należę do grupy Hard Working Truckers, gdzie wspólnymi siłami promujemy aktywność w trasie i zachęcamy innych, by się do nas przyłączyli.

Jakie masz plany na przyszłość – zarówno swojej działalności publicznej jak i zawodowej?

Odnośnie swojej działalności społecznej, planuję to bardziej rozwinąć i promować aktywność w trasie, gdyż dostrzegam, że przynosi to prawdziwe korzyści w postaci coraz większej grupy kierowców zachęconych do aktywnego trybu życia. Sądzę, że wspólnymi siłami uda nam się w przyszłości obalić współczesny stereotyp kierowcy. Chciałbym w przyszłości zapraszać na wspólne treningi w trasie wybitnych sportowców – kulturystów, bokserów, fighterów i tworzyć z tego motywacyjne filmy dla innych kierowców. Co do życia zawodowego, jak wspomniałem wcześniej, ciężarówki i sport to moje dwie pasje, z którymi nie rozstanę się nigdy. W swojej pracy, jedyną zmianą, do której dążę jest to, by w przyszłości móc być częściej w domu.

Dzięki, że znalazłeś czas na wywiad w trasie, pomiędzy jazdą i treningami.

Również dziękuję, pozdrawiam wszystkich Czytelników portalu TruckFocus. Trzymajcie się zdrowo i aktywnie.

Komentarze

Brak komentarzy!