Zwolnienia w fabryce MAN z powodu spadku zamówień? Zdaniem pracowników to nie jest prawdziwy powód.

17 listopada 2022, 11:22

Firma MAN poinformowała w ostatnich dniach o planach zwolnienia 860 pracowników zakładu produkującego autobusy w Starachowicach. Jako powód, podano spadającą sprzedaż pojazdów. Innego zdania co do motywacji przedsiębiorstwa są pracownicy fabryki, zaskoczeni zapowiedziami centrali. Ich zdaniem powód restrukturyzacji jest zupełnie inny.

MAN Starachowice zwolnienia

Najpierw przyjęcia, potem masowe zwolnienia – zaskakująca decyzja MANa

Ogłoszona kilka dni temu decyzja dotycząca planów znacznej redukcji zatrudnienia w zakładzie MAN w Starachowicach zaskoczyła pracowników zakładu. Jak udało nam się dowiedzieć w związku zawodowym zrzeszającym pracowników fabryki, centrala niemieckiej firmy nie zapowiadała wcześniej podjęcia tego typu działań. Przeciwnie, w ostatnich miesiącach w Starachowicach prowadzono intensywną rekrutację, zwiększając zatrudnienie.

– W ostatnich miesiącach przyjęto do pracy w naszej fabryce wiele nowych osób. W samym sierpniu i wrześniu było to 161 nowych pracowników, a i we wcześniejszych miesiącach zatrudniano po kilkadziesiąt osób. Decyzja centrali była zatem dla nas dużym zaskoczeniem, tym bardziej że w obecnym czasie pracownicy pracują nadliczbowo – po 10-12 godzin, pracują również w soboty, a więc pracy jest pod dostatkiem. – mówi Jan Seweryn, Przewodniczący NSZZ „Solidarność” – organizacji związkowej w MAN Bus.

Zdaniem przewodniczącego związku, aktualna działalność fabryki wcale nie wskazuje na problemy ze spadkiem zamówień na autobusy.

– W fabryce w Starachowicach nie mamy do czynienia z tzw. produkcją „na plac”. Autobusy są montowane według konkretnych zamówień klientów. Nawet jeżeli część wyprodukowanych pojazdów stoi na terenie fabryki, nie jest to związane z brakiem zamówień lecz problemami z dostępem do podzespołów. Kiedy części zostają dostarczone, są montowane, a autobusy trafiają do klientów. – twierdzi Jan Seweryn.

Jaka jest zatem prawdziwa przyczyna redukcji personelu w polskiej fabryce MAN? Zdaniem związkowców chodzi tak naprawdę o maksymalizację zysków producenta, którą można osiągnąć dzięki rozbudowie tureckiej fabryki i przeniesieniu tam linii montażowych z Polski. Tureccy pracownicy wykonują swoje zadania za znacząco niższe stawki niż polscy.

– Według naszych podejrzeń, rozpoczął się właśnie proces przenoszenia części produkcji do fabryki w Ankarze [Turcja, przyp. red.]. Nieoficjalne informacje na ten temat dochodziły do nas już od jakiegoś czasu. Zarząd naszego zakładu w dużej mierze składa się z Turków, którzy sprowadzili ze swojego kraju sporą liczbę osób, które zajęły różne kierownicze stanowiska. Przyjeżdżali do nas także szeregowi pracownicy z Turcji, którzy uczyli się pracy w fabryce. Były to sygnały, które pozwalały nam podejrzewać, że wkrótce nowy personel nauczy się naszej pracy i nam ją odbierze. – mówi Przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

Produkcja autobusów przenoszona z Polski do Turcji

W swoim komunikacie MAN nie ukrywa co prawda, że restrukturyzacja ma na celu obniżenie kosztów produkcyjnych. Nie ma w nim jednak mowy o stopniowym przenoszeniu większej części produkcji do Ankary, czego jednak spodziewają się pracownicy fabryki w Starachowicach.

Według informacji przekazanej nam przez związkowców, prezes MAN Truck & Bus SE, Michael Kobriger, podczas telekonferencji z reprezentacją pracowników przyznał, że jednym z elementów strategii obniżania kosztów przez firmę będzie zwolnienie części pracowników i przeniesienie produkcji czterech autobusów do Turcji, przez co finalnie w Ankarze będzie produkowanych 12 autobusów, a w Starachowicach już tylko 8.

– Zarząd zachował się wobec nas w sposób bezczelny, gdyż z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że już na 2-3 tygodnie przed komunikatem o planach restrukturyzacji, kierownicy otrzymali poufne polecenia, by zrobić listy pracowników nominowanych do zwolnień. Nie wiemy, jakimi kryteriami kierowano się przygotowując te listy, nikt nie konsultował z nami tej kwestii. Prawdopodobnie trafiły one już do zarządu, który dopiero teraz chce siadać do rozmów z nami. Moim zdaniem jest to już „musztarda po obiedzie” – dyskusje nad decyzjami, które już zapadły. Są to działania wbrew standardom MANa i Volkswagena, dlatego też oprotestowaliśmy je na wszystkich możliwych gremiach. Mamy także podstawy by sądzić, że przy planowanych działaniach zarząd będzie próbował obejść ustawę o grupowych zwolnieniach pracowniczych. – mówi Jan Seweryn, Przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

MAN Bus – zwolnienia zamiast podwyżek

Pracownicy MANa Starachowice obawiają się znacznego ograniczania skali produkcji ich zakładu w kolejnych latach. Choć w grę nie powinno wchodzić całkowite wygaszenie fabryki, istnieją obawy, że centrala MANa zechce przenieść produkcję wszystkich ważniejszych modeli autobusów do innego zakładu, w Starachowicach pozostawiając jedynie linię produkcyjną autobusu elektrycznego oraz kabin do pojazdów wojskowych. Oznaczałoby to znaczącą redukcję zatrudnienia w fabryce, w której pracuje obecnie ok. 3 600 osób.

W najbliższym czasie reprezentacja pracowników zakładu MAN w Starachowicach będzie starała się podejmować negocjacje z zarządem. Póki co nie dowiedzieliśmy się niczego na temat planów protestu czy strajku pracowników. Przypomnijmy, że we wrześniu b.r. pracownicy starachowickiej fabryki MAN protestowali, domagając się podwyżek płac w związku z inflacją oraz uregulowania wymiaru czasu pracy.

Sytuację w zakładzie MAN Bus w Starachowicach będziemy monitorować na bieżąco.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!