Pomimo odnotowywanych w ostatnim czasie spadków cen paliw na polskich stacjach benzynowych, sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej pozostaje skrajnie niestabilna. Głównym czynnikiem generującym niepokój inwestorów są narastające napięcia wokół Cieśniny Ormuz, która stanowi kluczowy punkt dla światowego transportu surowców energetycznych. W ciągu zaledwie kilku dni notowania ropy typu Brent wykazały ogromną zmienność, rosnąc z poziomu 105 USD do chwilowych wartości przekraczających 126 USD za baryłkę. Tak gwałtowne reakcje rynku są bezpośrednią odpowiedzią na ataki wymierzone w statki handlowe oraz infrastrukturę naftową w regionie Zatoki Perskiej.
Eskalacja konfliktu i militarna ochrona szlaków handlowych
Chronologia ostatnich wydarzeń pokazuje, jak dynamicznie zmienia się sytuacja w regionie Bliskiego Wschodu. Po relatywnie spokojnym zakończeniu kwietnia, kiedy to cena baryłki oscylowała wokół 105 USD, początek maja przyniósł gwałtowną eskalację działań zbrojnych. Iran przeprowadził ataki na jednostki pływające w Cieśninie Ormuz oraz uderzył w instalacje naftowe na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
W odpowiedzi na te zagrożenia amerykańskie siły zbrojne musiały interweniować, przechwytując irańskie rakiety i drony. Obecnie notowania ropy Brent ustabilizowały się w okolicach 110-111 USD po potwierdzeniu przez Waszyngton bezpiecznego przepłynięcia dwóch statków handlowych pod osłoną wojskową, jednak eksperci ostrzegają, że nie oznacza to powrotu do normalności. Premia za ryzyko w cenach surowca pozostanie faktem tak długo, jak długo swobodna żegluga będzie uzależniona od obecności eskort wojskowych.
Kryzys zapasów i prognozy Goldman Sachs
Analitycy Goldman Sachs zwracają uwagę, że uwaga rynku przesuwa się z kwestii samego wydobycia w stronę fizycznej możliwości dostarczenia surowca do odbiorców. Sytuację pogarsza fakt, że globalne zapasy produktów rafinowanych maleją w szybkim tempie. Szacuje się, że światowe rezerwy ropy, odpowiadające obecnie 101 dniom globalnego popytu, mogą do końca maja spaść do poziomu 98 dni.
Jeszcze trudniejsza sytuacja dotyczy gotowych paliw, takich jak diesel czy paliwo lotnicze, których zapasy skurczyły się z 50 do około 45 dni zapotrzebowania. Tak niskie poziomy rezerw zwiększają ryzyko utrzymywania się wysokich cen rynkowych nawet w okresach, gdy notowania samej ropy naftowej wykazują tendencje spadkowe.
Rozłam w OPEC+ i nowa strategia ZEA
Istotnym sygnałem świadczącym o zmianach w strukturze zarządzania globalnym rynkiem jest decyzja Zjednoczonych Emiratów Arabskich o opuszczeniu OPEC i OPEC+. Choć w krótkim terminie krok ten nie wpłynął znacząco na ceny ze względu na blokadę transportową w Cieśninie Ormuz, to w dłuższej perspektywie może on istotnie osłabić zdolność kartelu do kontrolowania podaży. ZEA po odblokowaniu szlaków handlowych będą miały wolną rękę w zwiększaniu wydobycia poza limitami narzucanymi przez Arabię Saudyjską, co może prowadzić do wewnętrznych napięć w regionie. Jednocześnie decyzje części państw OPEC+ o podniesieniu limitów wydobycia o 188 tysięcy baryłek dziennie od czerwca zostały przez rynek zignorowane, ponieważ papierowe zwiększenie produkcji nie rozwiązuje problemu braku drożności kanałów dystrybucji.
Wpływ na polski rynek paliw i sektor transportowy
W ubiegłym tygodniu polscy kierowcy mogli odetchnąć z ulgą, widząc spadki na pylonach stacji benzynowych, gdzie benzyna bezołowiowa 95 potaniała o 26 groszy, a diesel o 14 groszy na litrze. Marcin Wawrzkiewicz z Malcom Finance ostrzega jednak, że dla firm transportowych cena ropy to jedynie pierwsza warstwa realnych kosztów. Rafinerie zmagają się z ograniczoną dostępnością surowca, a produkcja średnich destylatów, niezbędnych dla transportu kołowego i lotniczego, znajduje się pod silną presją. Może to skutkować sytuacją, w której ceny diesla będą spadać znacznie wolniej niż ceny ropy Brent, a w niektórych okresach ich obniżki mogą zostać całkowicie wstrzymane. Przedsiębiorstwa planujące budżety paliwowe wyłącznie na podstawie bieżących notowań baryłki mogą zostać zaskoczone ponownym rozszerzeniem się różnicy między ceną surowca a hurtowymi cenami gotowych paliw.
Problemy z fizycznym transportem ropy z regionu Zatoki Perskiej odciskają swoje piętno również na sektorze lotniczym. Część linii lotniczych podjęła już decyzję o ograniczeniu lub całkowitym odwołaniu wybranych połączeń w regionie konfliktu. Inni przewoźnicy decydują się na przenoszenie wyższych kosztów zakupu paliwa lotniczego bezpośrednio na ceny biletów dla pasażerów. Obecna cena ropy Brent na poziomie 110-111 USD, choć niższa od rekordowych szczytów, nadal jest uznawana za cenę kryzysową. Brak gorszych informacji w danym dniu nie oznacza uspokojenia sytuacji, a rynek pozostaje niezwykle wrażliwy na każdy kolejny nagłówek płynący z Teheranu lub Waszyngtonu. Dla globalnej gospodarki kluczowe pozostaje monitorowanie poziomu światowych zapasów oraz stabilności eskort wojskowych, które obecnie stanowią jedyny gwarant dostaw surowca z Bliskiego Wschodu.
Źródło: Malcom Finance
Komentarze