Branża transportu drogowego w Polsce (i nie tylko) od dawna cierpi na niedobór kierowców. Jednak coraz wyraźniej widać, że problem nie polega na braku ludzi z uprawnieniami, ale na tym, że coraz mniej osób chce wykonywać ten zawód, a jeszcze mniej polecać go innym. Sprawdzamy, dlaczego niemal 9 na 10 kierowców jest na „nie” i co to naprawdę oznacza dla polskiego transportu drogowego.
Spis treści:
- Nie brakuje kierowców, tylko chętnych do tej pracy
- Dlaczego kierowcy odchodzą? 3 główne powody
- Firmy transportowe w pułapce kosztów
- Efekt domina: mniej kierowców to mniej usług
- Kobiety w transporcie, czyli niewykorzystany potencjał
- Czy branża transportowa stoi przed przełomem?
Nie brakuje tylko kierowców, ale też chętnych do tej pracy
Od lat mówi się o brakach kadrowych w tej branży, ale coraz wyraźniej można dostrzec powody takiego stanu rzeczy. Sam dostęp do zawodu nie jest już największą barierą, chociaż nadal jest trudny i kosztowny w porównaniu do innych profesji. Potencjalnych truckerów odstrasza coś zupełnie innego, bo codzienność pracy kierowcy.
Rynek nie cierpi więc na brak kierowców, tylko na brak chętnych do zdobycia uprawnień i pozostania w zawodzie. I chociaż może wydawać się, że to niczego nie zmienia, to w rzeczywistości zmienia bardzo wiele, a przede wszystkim perspektywę: z problemu rekrutacyjnego na kłopot wizerunkowy i systemowy.
Dlaczego kierowcy odchodzą? 3 główne powody
W najnowszym badaniu kierowców [źródło: tlp.org.pl] można dostrzec trzy główne przesłanki, dla których wielu decyduje się na zmianę zawodu.
1. Wynagrodzenia vs odpowiedzialność
Pierwszym i najczęściej wskazywanym problemem jest rozjazd między wynagrodzeniem a realną odpowiedzialnością pracy. Kierowca ciężarówki odpowiada za wielotonowy pojazd i ładunek, pracuje pod presją czasu i przepisów, funkcjonuje w wymagającym środowisku międzynarodowym.
Jednocześnie wielu z nich ma poczucie, że wynagrodzenie nie odzwierciedla skali tych wyzwań. I co ważniejsze, to nie tylko kwestia „ile się zarabia”, ale raczej czy to wynagrodzenie jest adekwatne do odpowiedzialności i stylu życia. Dla prawie 52% ankietowanych odpowiedź brzmi „nie”.
2. Styl życia, który trudno pogodzić z rodziną
Drugim, choć nierzadko ważniejszym, problemem jest organizacja pracy. Wszyscy wiemy, jak to wygląda w praktyce: wielodniowe lub wielotygodniowe wyjazdy, ograniczony kontakt z rodziną, brak przewidywalności czasu wolnego. W efekcie nie jest to zwykła praca, ale styl życia. Niestety taki, na który coraz mniej osób chce się zgodzić.
Zmieniają się oczekiwania pracowników. Dla młodszych pokoleń równowaga między pracą a życiem prywatnym przestaje być benefitem, lecz stała się standardem. Branża transportowa w obecnym modelu często nie jest w stanie go zapewnić.
3. Warunki pracy i infrastruktura
Na trzecim miejscu pojawiają się kwestie, które rzadziej trafiają do nagłówków, ale mają realny wpływ na codzienność kierowców. Chodzi głównie o:
- jakość zaplecza socjalnego,
- dostęp do infrastruktury,
- komfort pracy w trasie.
To elementy, które nie zawsze są decydujące przy wejściu do zawodu, ale mają ogromne znaczenie przy decyzji o pozostaniu w nim.
Firmy transportowe w pułapce kosztów
Co równie istotne, ze wskazanego badania wynika, że firmy transportowe trafnie diagnozują przyczyny braków kadrowych. Problem w tym, że działają pod silną presją rosnących kosztów operacyjnych i niskich marż. To prowadzi do pułapki, bo przewoźnicy wiedzą, że konieczne są podwyżki wynagrodzeń, ale często nie mają realnej przestrzeni finansowej, aby spełnić te oczekiwania.
Efekt domina: mniej kierowców to mniej usług
Warto wspomnieć również o tym, że niedobór kierowców bezpośrednio przekłada się na funkcjonowanie firm i całego rynku. Aby „nie przeciążać” truckerów, firmy transportowe rezygnują z niektórych zleceń, ograniczając skalę działalności, a nierzadko mają także problemy z realizacją kontraktów.
W efekcie spada dostępność usług transportowych, co zaburza stabilność łańcuchów dostaw i generuje koszty dla klientów końcowych. Firmy transportowe muszą więc obniżać marże, przez co zarabiają mniej i „koło się zamyka”.
Kobiety w transporcie, czyli niewykorzystany potencjał
Jednym z najbardziej niedocenianych tematów w branży jest struktura zatrudnienia. Transport drogowy pozostaje niemal całkowicie zdominowany przez mężczyzn. To oznacza, że branża korzysta tylko z części dostępnego rynku pracy.
Tymczasem rośnie liczba kobiet wracających na rynek pracy, zmieniają się ich oczekiwania zawodowe i pojawia się większa otwartość na nowe role. Potencjał więc jest, ale niewykorzystywany.
Czy branża transportowa stoi przed przełomem?
Dotychczasowe założenie, że zawsze znajdzie się ktoś, kto usiądzie za kierownicą, przestaje działać. Zmieniają się bowiem oczekiwania pracowników, realia ekonomiczne firm, presja kosztów i operacyjna.
Zmiany te pchają branżę do punktu, w którym trzeba będzie, albo dostosować model funkcjonowania do nowych realiów, albo zmierzyć z już nie tylko z brakiem kierowców, ale również z trendem ich odchodzenia z zawodu. Aby temu zapobiec, trzeba na nowo zdefiniować atrakcyjność pracy truckera, najlepiej dla każdej płci.

Komentarze