„Kiedy jadę do Calais boję się o własne życie” – wywiad z kierowcą międzynarodowym

, 14 grudnia 2015, 13:06

Nie ma dnia, aby do internetu nie trafiały przerażające obrazy z przepraw ciężarówkami przez francuski port Calais. Miejscowość znana jest z agresywnych zachowań imigrantów, którzy próbują się przedostać się na Wyspy, a przy okazji zdarza im się napadać na kierowców ciężarówek. Postanowiliśmy porozmawiać z kierowcą Mateuszem Golińskim, który każdego miesiąca kilkanaście razy przekracza port w Calais. Poprosiliśmy go, aby powiedział nam, jak naprawdę wygląda sytuacja w Calais.

kierowca
Mógłbyś nam powiedzieć jak z perspektywy kierowcy, jak wygląda przeprawa przez Calais? Jedno to zobaczyć filmiki w internecie, a co innego posłuchać relacji doświadczonego kierowcy, który kilkanaście razy miał okazję odprawiać się w tym francuskim mieście.
Od dwóch lat moja trasa wygląda tak, że jeżdżę na przerzutach między Niemcami a Anglią, no i niestety jedyny port, którym pływamy to jest właśnie Calais ponieważ jest tych promów tam najwięcej i jest to najkrótsze i najtańsze połączenie. Czasem zdarzy nam się płynąć jakimś innym promem, ale niestety podstawowym portem dla nas jest Calais.

A te niepokojące sygnały, które stamtąd płyną, nie wpływają na decyzje przewoźników?
Nie wiem jak wygląda to w oczach spedytora, ale podejrzewam, że chodzi niestety o ekonomię. Po prostu najbardziej opłaca pływać się z Calais. No niestety spedytorzy nas tam wysyłają. Ja jeżdżę pod spedycją LKW WALTER. Kiedyś pływaliśmy jakimiś dłuższymi promami do Europortu, ale to było bardzo rzadko. Teraz jest to Calais, Calais i jeszcze raz Calais.

A kiedy ostatni raz tamtędy przejeżdżałeś?
Wczoraj.

Możesz zatem powiedzieć nam, jak to teraz tam wygląda?
W tamtym tygodniu dwa razy przekraczałem port Calais w stronę Anglii. Po raz pierwszy, jak przekraczałem o 4 rano z autostrady A16 prowadzącej w stronę portu. Zjazd to jeden wąski pas, delikatnie pod górę i z zakrętem, no i niestety o 4 rano jak tam wjeżdżałem, wypatrzyłem grupkę około 40 imigrantów przy barierkach przy tej autostradzie. Po chwili wyłoniło się przede mną dwóch na autostradzie, w odległości jakiś 50 metrów i rzucili mi dwa takie drewniane bale pod koła na drodze, żebym się zatrzymał. To chyba oczywiste co działoby się dalej gdybym się zatrzymał. Zaraz Ci ludzie wzięliby się za szabrowanie mojego auta. A nie daj Boże wysiadłbym jeszcze te kołki odłożyć, pewnie by zaraz byli w kabinie. Ja powiem szczerze, ja bardzo boję się już o własne życie. Ja już się boję o własne życie, kiedy jadę do Calais.

Wtedy nad ranem nie hamowałeś. Skąd ta decyzja?
Nie hamowałem. Pomyślałem sobie najwyżej będę auto naprawiał, najwyżej zwrócę koszty naprawy, jeżeli szef tego nie uzna, ale nie hamuję bo się boję o własne życie i o towar.

Masz wideo rejestrator w razie gdybyś musiał mieć coś na potwierdzenie własnej wersji wydarzeń przed szefem lub przed policją?
Szef u nas wierzy, sam czasem wsiada za kierownicę, więc wie co się dzieje. Ale od stycznia montuje właśnie wideorejestrator.

Trzy dniu później jechałem z załadunkiem do Anglii i w tym samym miejscu była ta sama grupka osób, przy tych barierkach, godzina 6 rano ciemno, ja jadę i nagle nie wiadomo skąd pod moje auto został wrzucony śmietnik plastikowy, taki jak w domach jednorodzinnych, nie miałem czasu nawet wyhamować. Prawą stronę auta mam obitą, prawy przedni przód, na szczęście lampa jest cała, ale plastiki są porysowane i połamane.

Ostatnio, gdy jechałem do Anglii to już na samą myśl o autostradzie do portu, to serce mi do gardła podchodziło. W mojej głowie już wiem co tam się będzie działo. My mówimy na to „wojna regularna”. Imigranci rzucają w nas kamieniami, rzucają wszystkim co da się podnieść i rzucić.

Czy Ci „imigranci” nastawieni są bardziej na szabrowanie czy może jednak chodzi im o to przedostanie się do UK? Bo z tego co Ty mówisz, to Ci ludzie są bardziej nastawieni na kradzież.
Oni chcą się dostać do Anglii, ale wiedzą, że to nie jest proste. Czy są bardziej nastawieni na złodziejstwo czy na przeprawę? Ciężko powiedzieć. Tylko jedno mi się pytanie nasuwa, jeżeli są nastawieni na przeprawę, żeby dostać się do UK to czemu mojemu koledze ukradli laptopa, po czym po chwili wracają do niego i mówią „Chcesz laptopa z powrotem, dawaj 50 euro”.

Powiedzmy sobie szczerze, oni mają wielki problem, ja już nie mówię o Francuzach, ale o imigrantach. W Calais jest ich kilkanaście tysięcy, idzie zima, trzeba mieć na czym spać, trzeba mieć w co się ubrać, trzeba coś zjeść. Ostatnio chłopak się zatrzymał, to mu nawet materace z łóżka wyciągnęli. Już mają na czym spać, butlę gazową ukradną już mają czym się ogrzać. Ciuchy jak swojej wieziesz nawet zabiorą. Przecież w każdym aucie jest lodówka, jest jedzenie, a Ci ludzie nie mają zapewnionych podstawowych potrzeb.

Znasz przypadki, żeby kierowcy potrącili takie osoby wchodzące pod auta?
Osobiście o takim przypadku jeszcze nie słyszałem, prawdopodobnie jeszcze czegoś takiego nie było. Ale licz się z tym, że jak komuś nawet niechcący zrobisz krzywdę, wiesz, to zaraz masz wybite szyby, bo przyjdą w odwecie. Nie słyszałem, aby jakiś przewoźnik obciążał kosztami kierowców. Przewoźnicy mają świadomość. Auta mają ubezpieczenia AC, teraz stare auta nie jeżdżą, tak że przewoźnicy też się zabezpieczają.

A jak wyglądają działania policji. Czy ona rzeczywiście nic nie robi?
Ostatnio mamy zmianę na plus. Teraz niedawno przed portem otworzyli taki stary parking. Przydatny, gdy jest ruch nasilony – żeby auta nie stały na autostradzie, gdzie trudno upilnować te samochody. Teraz wstawiają ciężarówki na taki niby strzeżony parking do czekania. Ale co robi policja, jak pójdziesz do policji, że masz nielegalnego w aucie? Policja przyjdzie, czasem go wyciągnie, czasem użyje gazu pieprzowego i taki „imigrant” wysiądzie i zaraz go puszczą wolno, więc zaraz zrobi to samo. Ja nieraz prosiłem o pomoc. Policja wyciągnie go, sprawdzi co ma przy sobie, po chwili wyprowadzą ich gdzieś poza autostradę i puszczają wolno. Taka zabawa w kotka i myszkę, takie działanie pozorowane.

Dla mnie praca policjanta w Calais jest śmieszna. Pakowanie pieniędzy w służby i działania ochronne, a w efekcie oni przyjeżdżają tylko i wyłącznie po to, żeby przeganiać ich z jednego miejsca w drugie.

Bo prawnie nie mogę ich wsadzić do aresztu…
No ja nie słyszałem, żeby kogoś do aresztu wsadzili.

Z tego co wiem jest też w miasteczku obóz dla imigrantów?
Obóz to mamy harcerski. My to nazywamy dżungla albo koczowisko. Niecały kilometr od portu, przy samej autostradzie. Jest to koczowisko, na które nie wiem skąd biorą materiały. Wystawiają sobie takie szałasy obite niebieskimi plandekami, folią, kartonami. Oni tam koczują. A policja stoi tylko przy autostradzie i nie pozwala im się zbliżyć co najwyżej. Teraz przynajmniej płot wzdłuż autostrady zrobili, z tego co się orientuje Anglia dała na to pieniądze, żeby podnieść bezpieczeństwo portu w Calais. Teraz słyszałem, że mają fundować imigrantom dodatkowe punkty wody i oświetlenia. Podobno część z tych imigrantów ma prawa obywateli francuskich ze względu na kolonie francuskie. Prawa kolonialne i dlatego nic z nimi nie można zrobić. Ale pośród tych ludzi widzę też Irakijczyków, Irańczyków, Mongołów i inne nacje.

Dla mnie to niepojęte, że rząd pozwala na urządzenie takiego koczowiska przy samej autostradzie. Przecież można by w dość prosty sposób uporać się z tym problemem. Wiesz jak długa jest historia tego problemu?
Z tego co mi się wydaję to nawet kilkunastoletnia. Jak rozmawiałem ze starymi kierowcami to oni mówili: przecież Polacy kiedyś to samo robili. Przecież Polacy też na naczepach próbowali się do UK dostać. Ale jak ja zaczynałem pracę parę lat temu, to można było się bezpiecznie przez Calais przedostać, pauzę zrobić. Nieraz i pauzę weekendową się zrobiło. Nawet jak pojawiali się jacyś niechciani goście to mówiłeś „no tourist”, „please go away” uśmiechnęli się i odchodzili. Było bezpieczniej.

Teraz ostatnio wiozłem „big bagi” – takie, że nigdzie nie było miejsca, żeby ktokolwiek wszedł, otworzyłem przyczepę, żeby nikt mi zamków nie wyłamał, budzę się rano, a tam dach pocięty, po pauzie w Calais, bez żadnego powodu.

A czy na promie jest już bezpiecznie?
Zasada jest taka, zanim załadujesz się na prom to sprawdź czy nie masz gdzieś imigranta – trzeba obejść wóz. Ostatnio wiozłem „big bagi”, ładowałem się w Essen obszedłem sobie auto, sprawdziłem wszystko, założyłem plombę. Potem zostałem jeszcze w wyrywkowej kontroli zatrzymany, podłączyli mi taką specjalną maszynę na wykrywanie bicia serca, czy przypadkiem nikt mi się w aucie nie ukrywa. Celnicy osobiście sprawdzili wszystko, zaplombowali i mnie na statek puścili. Kilka godzin później w Anglii, zjechałem z autostrady, jadę na rozładunek do małego miasteczka lokalnymi drogami. Zatrzymuję się na światłach, a tu coś mi autem porusza, jakby ktoś mi w tył wjechał. Patrzę w lusterka, nic. Ale dookoła wszyscy się na mnie patrzą. Nagle widzę jak dwóch „imigrantów” mi się po naczepie zsuwa. Pomachali do mnie, pokazali „okejkę”. Mi w tym momencie serce mało nie wysiadło. Ruszyłem z tych świateł z piskiem opon. Gdyby policja mnie złapała, miałbym spore kłopoty. Po kilka tysięcy funtów kary. Ja się pytam skąd Ci ludzie się wzięli? Jedyne podejrzenie, to po prostu siedzieli u kogoś w aucie jeszcze na promie, nie czuli się bezpiecznie, to przeskoczyli do mnie. Potem tylko na rozładunku wyrzucałem po nich butelki z moczem. Przez dach wsiedli. Miałem potem całą plandekę pociętą. Cieszyłem się jedynie, że wiozłem gumę do jakiś celów przemysłowych. Bo jakbym wiózł cukier i trafił na służbistę na załadunku, to by mi całego towaru nie przyjęli i dopiero miałbym kłopoty.

Miałeś jeszcze jakieś przygody z tymi „nielgalnymi”?
Najbardziej ekstremalna sytuacja, to jak kiedyś wyciągałem imigranta z owiewki na czole ciągnika. Wstaje rano, jeszcze nawet auta nie zdążyłem obejść, chciałem szyberdach sobie otworzyć, ale nie mogę. Mówię „co jest, pewnie imigrant tam mi się schował”. Trochę na migi, łamanym angielskim mu wytłumaczyłem, żeby spadał. Trochę się stawiał, ale w końcu wyszedł.

Nie zazdroszczę, taka praca musi być bardzo stresująca. Na pewno takie szarpanie się z „imigrantami” nie należy do najprzyjemniejszych.
Co więcej od ostatniego czasu, do samoobrony pozostają nam tylko klucze do dokręcania kół. Nie możemy żadnej broni do obrony koniecznej wozić, bo kontrole po drugiej stronie tunelu od razu robią z tym kłopot. Nam nie wolno użyć przemocy, nam nie wolno ręki podnieść, nie wolno ich wwieźć do Anglii, a tak jak Ci opowiadałem, nawet najlepsze kontrole nie wykluczają ostatecznie. Nie daj Boże wypisaliby mi mandat na ponad 4 tys. funtów. Ale czemu nam się mandaty wstawia? Bo my jesteśmy ściągalni. Widniejemy w bazie pod imieniem i nazwiskiem. Mamy życie, rodziny, dom. Nie chcemy mieć kłopotów. Prędzej czy później zapłacimy te horrendalne kary, bo chcemy normalnie żyć.

Teraz rusza jakiś projekt rządu angielskiego, będą starali się opracować taktykę ochrony kierowców przed takimi wydarzeniami. Rozdają w Calais ulotki informacyjne z prośbą o zgłaszanie wszystkich zachowań budzących wątpliwości. Mają na tej podstawie jakąś strategię pomocową opracować. Pewnie wystraszyli się, że zostaną odcięci od towarów, które do nich trafiają z Europy, a od których oni są uzależnieni. Jak to wyjdzie w praktyce dopiero się okaże.
mms_img497102216

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Wiktor, 16 grudnia 2015, 15:09 0 0

Wywiad jest fajny, ale redagował go chyba jakiś student za 7 zł/h. Podstawowa zasada brzmi, że nie można wywiadu prowadzonego w formie rozmowy przepisać do wersji tekstowej "słowo w słowo". Robicie krzywdę Waszemu rozmówcy w ten sposób. Inaczej brzmią zdania mówione, a inaczej pisane. To jest absolutna podstawa warsztatu dziennikarskiego! Czy ktoś w Truckfocusie nad tym panuje?????

Odpowiedz

BEZDOMNY JAREK TORUŃ, 27 grudnia 2015, 10:00 0 0

ZMIEŃ PRACĘ ....JA JAKO 19 LATEK W ARMII JEŹDZIŁEM DO BYŁEJ JUGOSŁAWII....NA GABARYTACH....A TAM WALILI JAK MOGLI I TEŻ MIAŁEM PEŁNE GACIE....ALE DZIS MAM 45LAT I JAKOŚ NIE NARZEKAM W TYM ZAWODZIE....JEŻDŻĘ WSZĘDZIE NAWET W TYCH MIEJSCACH JESZCZE NIE BYŁEŚ....POZDRAWIAM I NIE OPOWIADAJ BAJEK BO MŁODZI KIEROWCY SIĘ WYSTRASZĄ ....I NA SERIO SERIO PO TAKICH OPOWIEŚCIACH NIE BĘDZIĘ KOMU JEŹDZIĆ....I ZMIEŃ FIRMĘ NA TAKĄ CO STAC JĄ NA INNĘ POŁĄCZENIA PROMOWE....."BEZDOMNY"JAREK..TORUŃ

Odpowiedz