Ciężarówka marzeń – jak wyglądała 50 lat temu?

Agnieszka Wraga-Marciniak, 11 kwietnia 2018, 11:30

Coś, co dzisiaj wydaje się oczywistością w wyposażeniu samochodów różnego rodzaju, kiedyś było tylko w sferze marzeń. Trudno obecnie wyobrazić sobie samochód bez spryskiwaczy szyb albo bez radia. Pół wieku temu ówczesnym polskim kierowcom nie przyszło do głowy, że kilkadziesiąt lat później po tych samych drogach będą jeździły samochody wyposażone w jeszcze większe rarytasy.

Autor zdjęcia: Felix O
Star 25 – ten model ciężarówki produkowany był w czasie przeprowadzenia ankiety

Pod koniec 1965 r. czasopismo „Motor” przeprowadziło ankietę wśród swoich czytelników pytając, jak powinien wyglądać idealny polski samochód ciężarowy. Ankietowanymi byli oczywiście najbardziej zainteresowani, czyli kierowcy, ale oprócz nich w gronie respondentów znaleźli się także mechanicy i technicy samochodowi oraz uczniowie, studenci, rolnicy i górnicy mający na co dzień styczność z pojazdami ciężarowymi. Badanie to miało pomóc konstruktorom z Fabryki Samochodów Ciężarówych ze Starachowic przy wprowadzeniu ulepszeń w samochodzie Star lub przy konstruowaniu całkowicie nowego modelu.

Wygląd zewnętrzny

Większość ankietowanych opowiadała się za stworzeniem całkowicie nowej ciężarówki, zamiast udoskonalaniem modeli Star 25 i 27. Nowy pojazd widzieli w stylu europejskim (charakteryzującym się liniami prostymi przy projektowaniu nadwozia – niczym przy ciosaniu drewna), przeciwstawiając go aerodynamicznym wzorcom z „zepsutych ideologicznie” Stanów Zjednoczonych. Również proste miały być szyby, bez zbędnych obłości i zaokrągleń, wymagano zainstalowania uchylnego okienka i szyb przesuwanych, a nie opuszczanych. Ważne było dla użytkowników powiększenie okna tylnego. Wielkim rarytasem okazałoby się zamontowanie spryskiwacza szyby przedniej.

Ulubionymi kolorami okazały się odcienie zielono-niebieskie, ale sporo zwolenników miała też szarość. Nic dziwnego skoro w zdecydowanej większości ankietowanymi byli mężczyźni, którzy zgodnie z obiegową teorią znają tylko trzy kolory. Może chcieli sobie zaoszczędzić problemów przy wyborze pomiędzy kolorami Czerwieni Pomidora, Koktajlu Czekoladowego albo Żółci Zachodzącego Słońca.

Kierowcy w większości wybierali metalową skrzynię ładunkową i kabinę tej samej szerokości z miejscem dla trzech osób. Do ciężarówki chcieli wchodzić po stopniu wewnętrznym zamiast wspinać się po przednim kole. Ważne było dla nich, aby silnik znajdował się w kabinie i aby pojazd wyposażono w hamulce pneumatyczne. Jeśli cokolwiek dałoby się zrobić z resorami i przekonstruować je tak, żeby nie uderzać czołem o sufit przy każdej nierówności, to wówczas byłoby to spełnienie najskrytszych marzeń.

Liczy się wnętrze

Ponownie, jak w przypadku nadwozia, wygrały kolory nieba i Ziemi – tak wyglądałoby idealne wnętrze nowej ciężarówki. Wymarzone fotele to takie o anatomicznym kształcie i wysoko zamontowane nad podłogą, dodatkowo pokryte przewiewną tkaniną i dodatkowymi pokrowcami. Wielu zwolenników zyskała sobie leżanka, aby móc zrelaksować się po wielogodzinnej podróży na parkingu CPN. Podczas takiego odpoczynku na pewno przydałby się rozkładany stolik i światło w kabinie, ważne dla kierowców okazało się też zainstalowanie w ciężarówce radia, popielniczki i zapalniczki, nie wspominając o instalacji wodnej pozwalającej na umycie rąk.

Więcej światła

Bardzo ważne dla kierowców było wyposażenie ciężarówki w odpowiednie oświetlenie – życzyli sobie podwójnych, regulowanych reflektorów i zainstalowania świateł przeciwmgielnych. Ankietowani wspominali również o konieczności powiększenia kierunkowskazów i zamontowaniu instalacji przypominającej o ich wyłączeniu. Mnogość tych iluminacji świetlnych wyczerpywała się wraz z akcesoryjną lampą przenośną – jeśli byłaby ona na wyposażeniu ciężarówki kierowcy byliby w stanie zrezygnować ze świecących kontrolek na wskaźnikach zegarowych.

Marzenia się spełniają

Jak się okazało trzy lata po przeprowadzeniu ankiety, konstruktorzy z Fabryki Samochodów Ciężarowych w Starachowicach wzięli sobie do serca wnioski i pomysły kierowców oraz użytkowników polskich ciężarówek. W 1968 r. powstały nowe model Stara – 28 i 29, które były formą przejściową przy tworzeniu modelu 200. Poprawie uległ między innymi układ ogrzewania i wentylacji, dokonano zmian dotyczących polepszenia widoczności poprzez zastosowanie nowych szyb, a przednia została wyposażona w upragniony spryskiwacz. Ulepszenia dotyczyły również komfortu jazdy – wprowadzono anatomiczne fotele z możliwością regulacji oparcia, biorąc pod uwagę, że nie wszyscy kierowcy należą do kategorii wagi koguciej. Zastosowano specjalną izolację kabiny i obudowę silnika, aby wyciszyć ciężarówkę, a skrzynię ładunkową wyposażono w metalowe burty – zgodnie z życzeniami.

Z perspektywy czasu wspominane życzenia i wymagania odnośnie nowego auta ciężarowego mogą wydawać się śmieszne i oderwane od rzeczywistości. Trzeba jednak pamiętać, że były to życzenia kierowców żyjących w latach 60. XX wieku, kiedy motoryzacyjna myśl techniczna dopiero się rozwijała i daleko jej było do współczesnych nam systemów ABS, ESP, climatronic, nie wspominając o wprowadzaniu na światowe drogi pojazdów autonomicznych. Ówcześni kierowcy życzyli sobie minimum takiego jak skutecznego ogrzewania lub zmniejszenia hałasu w kabinie. Tak było 50 lat temu – tylko albo aż.

Komentarze

Brak komentarzy