Pozytywny trend

, 8 kwietnia 2011, 13:48

Największy europejski producent naczep Schmitz Cargobull ma za sobą jeden z najcięższych okresów i ponownie z optymizmem patrzy w przyszłość. W ponad stuletniej historii firmy nie było raczej tak kryzysowej sytuacji jak w ostatnich latach. Choć kryzys finansowy dotknął wszystkie branże, to Schmitz mógł odczuć go bardziej, gdyż w odróżnieniu od części konkurencji, Schmitz „stoi” tylko na jednej nodze, czyli produkcji masowej pojazdów użytkowych.

— Pierwsze oznaki kryzysu zauważyliśmy już na samym początku roku 2008, mówi członek Zarządu Schmitz Cargobull, Andreas Schmitz. Jednak prawdziwy kryzys rozpoczął się tuż po zakończonych targach IAA, kiedy spadek sprzedaży wyniósł -85%!

W związku z tym, że rok finansowy trwa i Schmitza od kwietnia do końca marca, to za rok 08/09 zmniejszenie produkcji nie było jeszcze tak drastyczne (66.962 szt do 40.747 szt.). Jednak produkcja za rok 09/10 spadł jeszcze bardziej, do 12.818 pojazdów. Jak wielki jest to spadek świadczy fakt, że sam zakład w Altenberge może rocznie wyprodukować 47.000 pojazdów.

— Rynek jest cykliczny – to całkiem normalne zjawisko i 35-procentowe wahania w zamówieniach są zupełnie normalnym zjawiskiem, tłumaczy Andreas Schmitz.

Tu jednak wahnięcie było zdecydowanie większe i strata finansowa za rok 2009/2010 wyniosła 83,2 miliony euro. Kryzys odbił się na oczywiście na liczbie zatrudnionych, która w tym samym roku obrachunkowym zmalała o prawie tysiąc osób.

— Dotknęło to szczególnie osoby zatrudnione na umowy na czas określony, jednak obecnie praktycznie powróciliśmy do stanu zatrudnienia z roku obrachunkowego 2008/2009, czyli 4.000 osób, kontynuuje Andreas Schmitz.

Czy oznacza to, że dobre nastroje powróciły do Altenberge, gdzie znajduje się główny zakład produkcyjny firmy?

Cały artykuł można przeczytać w kwietniowym wydaniu TRAILER Magazine.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!