Brexit znów nadchodzi – kolejne wyzwania dla branży transportowej

, 7 października 2020, 15:02

Pakiet mobilności, pandemia, podwyżki płac minimalnych. W 2020 roku polski sektor transportowy napotyka rekordową liczbę przeszkód i wyzwań. Tymczasem, już za niecałe 3 miesiące nastąpi koniec tzw. transition period, czyli okresu przejściowego, w wyniku którego Wielka Brytania stanie się „państwem trzecim” dla krajów Unii Europejskiej.

Oznacza to prawdopodobnie, że wolny przepływ towarów przez granicę Zjednoczonego Królestwa ustanie, powrócą tradycyjne kontrole graniczne i rzeczywistość znana nam z realiów przejść granicznych pomiędzy Polską, a np. Ukrainą. Do tej pory angielski rząd nie znalazł porozumienia z Unią Europejską i żadna umowa handlowa nie została zawarta. Polscy przedsiębiorcy transportowi, którzy oparli swój biznes na frachtach prowadzących przez kanał La Manche nadal nie wiedzą z jakimi nowymi wyzwaniami będą się mierzyć. Według Ministerstwa Rozwoju możemy spodziewać się brexitu uporządkowanego i bezumownego. Co to w ogóle znaczy? Jak przygotować się do kolejnych zmian?

Szansa na bezbolesne rozstanie, czyli uporządkowany Brexit… w tej chwili nie istnieje

Rozwiązanie znane jako „uporządkowany Brexit” to slogan, o którym nie wiemy za wiele. Z prostego względu: dotychczas nie udało się nic w tym temacie ustalić, ani nawet zarysować ogólnego kształtu porozumienia. Przypomnijmy, że Brytyjczycy większością głosów w referendum wybrali wyjście z Unii Europejskiej, 23 czerwca 2016 roku. Minęły więc 4 lata i prawie 4 miesiące odkąd obie strony próbują ustalić warunki tego „rozwodu”. Stawiając się w roli niezależnego obserwatora możemy dojść do wniosku, że rząd brytyjski okazał się nie do końca zwolennikiem Brexit-u. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje spadek brytyjskiego PKB na poziomie ok.1,5 proc. w pierwszym roku. Dane PwC wskazują, że Anglicy importują towary o wartości ok. 600 miliardów funtów. Dodatkowo, Zrzeszenie Polskich Przewoźników Drogowych alarmuje – 25% ciężarówek uczestniczących w wymianie handlowej między EU a UK należy do polskich przewoźników. Nie ma więc wątpliwości, że polski sektor TSL bardzo ucierpi na skutek możliwego chaosu legislacyjnego powstałego w wyniku braku umowy handlowej między Unią a Zjednoczonym Królestwem.

„Twarde wyjście” i jego konsekwencje w transporcie

Rozważając w tej chwili bardzo prawdopodobną możliwość, czyli Brexit bezumowny, Ministerstwo Rozwoju przygotowało odpowiednią rekomendację. Aby zapobiec przerwaniu połączeń transportowych w razie bezumownego Brexitu, Komisja Europejska w dniu 19 grudnia 2018 r. przedstawiła projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie wspólnych zasad zapewniających podstawowe połączenie drogowego transportu towarowego w odniesieniu do wyjścia Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej z Unii Europejskiej. Propozycja stanowi środek mający na celu zapewnienie podstawowej łączności pomiędzy UK a UE dla podmiotów z Wielkiej Brytanii czasowo przewożących towary do Unii, pod warunkiem że Zjednoczone Królestwo przyzna unijnym przewoźnikom drogowym równoważne prawa i zapewni warunki dla uczciwej konkurencji.

Przedstawiony wniosek legislacyjny ma zapewnić czasowy, na okres 9 miesięcy, na zasadzie wzajemności, dostęp do rynku transportowego UE dla przewoźników Zjednoczonego Królestwa zajmujących się transportem  drogowym. Dokumentem upoważniających przewoźników drogowych z UE (w tym z Polski) do wykonywania przewozów drogowych na terytorium Zjednoczonego Królestwa ma być licencja wspólnotowa, wydana na podstawie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1072/2009 z dnia 21 października 2009 r. dotyczącego wspólnych zasad dostępu do rynku międzynarodowych przewozów drogowych. W stosunku do przewoźników z UK ma to być stosowna licencja wydana przez władze Zjednoczonego Królestwa.

Co to wszystko oznacza? Przepisy celne obowiązujące na mocy prawa Unii będą miały zastosowanie do wszystkich dóbr wprowadzanych na terytorium UK lub z niego wywożonych. Wrócą więc kontrole celne, a także opłaty z nimi związane.

Brexit: powrót do przygranicznych korków

Z dniem 1 stycznia 2021 r. przewoźnicy drogowi z siedzibą w Wielkiej Brytanii utracą licencję wspólnotową – mówiąc prościej stracą dostęp do jednolitego rynku Unii Europejskiej i będą musieli starać się o indywidualne pozwolenia w każdym kraju należącym do UE. Przekraczając granicę Zjednoczonego Królestwa możemy też spodziewać się kontroli paszportowej, do łask wrócą też wizy i pozwolenia na pobyt. Co więcej, jako przedsiębiorca z Polski będziemy musieli wykazać, że nasza działalność spełnia wszystkie wymogi związane z prowadzeniem działalności na terenie Wielkiej Brytanii. Oznacza to, że prawdopodobnie będziemy musieli ubiegać się o specjalne zezwolenia umożliwiające prowadzenie biznesu na terenie UK.

Czeka nas też wypełnienie odpowiednich wniosków i złożenie ich w odpowiednich urzędach. Dla Brytyjczyków ten cały proces działa w drugą stronę. Prowadząc interesy z „wyspiarzem” warto zapytać o zezwolenia i licencję na prowadzenie biznesu z krajem należącym do wspólnoty UE, ponieważ od nowego roku może okazać się, że prowadzimy np. nielegalną wymianę handlową. A co czeka naszych rodzimych przewoźników na granicach? Przede wszystkim należy pamiętać o składaniu przewozowych deklaracji skróconych w systemie ICS. W przypadku importu lub eksportu musimy zgłosić nasze towary do odpowiedniej procedury celnej oraz wypełnienie wniosków w odpowiednich systemach informatycznych – AIS/IMPORT lub AES. Dodatkowo, w przypadku tranzytów będą stosowane operacje tranzytowe w systemie NCTS.

Poza formalnościami należy spodziewać się ogromnych korków przygranicznych, związanych z przywróceniem starych procedur, może się to wydawać oczywiste, jednak pamiętajmy, że celnicy zarówno z jednej jak i drugiej strony prowadzili do tej pory wyłącznie wyrywkowe kontrole. Obecny impas w rozmowach cały czas trzyma nas w niepewności – możemy więc zakładać, że celnicy nie będą perfekcyjnie przygotowani do nowych realiów.

 

W kuluarach mówi się, że od Nowego Roku… nie stanie się nic. Data Brexitu zostanie znów wydłużona. Taka sytuacja miała miejsce już nie jeden raz, więc ponowne przełożenie terminu nie powinno nikogo już dziwić. Jednak ciągła niepewność i zwłoka w podejmowaniu decyzji sprawia, że coraz więcej przedsiębiorców z branży TSL będzie szukać frachtów poza Wielką Brytanią. Lepiej wszak rozwijać swój biznes na pewnym gruncie, niż uczestniczyć w spekulacjach i trwać w impasie. Na rozwój dalszych wypadków pozostaje nam jeszcze poczekać.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!