Każdy, kto zarządza flotą ciężarówek w Polsce, Niemczech, Francji czy Holandii, zna to uczucie. Ogłoszenie wisi tygodniami. Warunki są dobre – przyzwoita płaca, nowa ciężarówka, regularne powroty do domu. I wciąż cisza. Albo telefon od człowieka, który ostatni raz siedział za kółkiem ciężarówki osiem lat temu i pyta, czy to przeszkoda.