Ciężarówką po YouTube – wywiad z Adrianem Puzio z Wolnego Kanału

Miłośnicy ciężarówek swoją pasję realizują na różne sposoby. Wielu z nich ogląda filmy publikowane przez twórców związanych z tematyką transportową. Nie zawsze są to tzw. „vlogi z trasy”, widzów interesują także tematyczne gry komputerowe. Rozmawiamy z Adrianem Puzio, twórcą kanału „Wolny Kanał”.

 

Adrian Puzio na „Wolnym Kanale” publikuje materiały nagrywane podczas jazdy ciężarówką (w swojej pracy), a także tzw. „let’s play’e”, czyli video z gry w symulatory jazdy – przede wszystkim serię Truck Simulator. Kanał Adriana znajdziecie tutaj.

 

Witold Hańczka: W jaki sposób rozpoczęła się Pana przygoda z YouTube? Na początku dodawał Pan filmy niezwiązane z tematyką transportową. Czy to zainteresowanie przyszło dopiero później?

Adrian Puzio: Jako, że zawsze interesowały mnie gry niezależne (tak zwane „indie games”) postanowiłem spróbować swoich sił w tym temacie na YouTube. Chciałem pokazać innym, że gry niezależne są równie ciekawe, a czasem nawet lepsze, niż wysokobudżetowe produkcje gigantów rynku gier, a przy okazji rozwinąć kanał na tyle, aby mieć z tego przysłowiowe kieszonkowe. Jednak już wtedy interesowałem się transportem, a objawiało się to między innymi współtworzeniem tak zwanej wirtualnej firmy transportowej na bazie symulatora jazdy ciężarówką czy pasjonowaniem się tematyką ogólnotransportową. Powoli kiełkowała mi myśl w głowie, aby pójść w stronę zawodu kierowcy.

Właśnie, jest Pan nie tylko graczem, ale także kierowcą. Czy Pana zdaniem symulator dobrze oddaje realia prawdziwej jazdy?

Generalnie symulator dobrze oddaje realia prawdziwej jazdy. Musimy jednak być świadomi ograniczeń jakie niesie za sobą gra komputerowa. Mam tu na myśli mały obszar widzenia ograniczony monitorem, brak czucia ciężarówki ciałem (ciało jest statyczne podczas rozgrywki) czy chociażby mnogość dźwięków zarówno auta jak i otoczenia, a także to, że mamy do czynienia ze sztuczną inteligencją. Z kolei dzięki symulatorowi można wyrobić sobie odpowiednie nawyki podczas manewrów czy jazdy. Można poznać niektóre schematy obowiązujące w świecie transportu, oswoić się z gabarytami zestawu czy chociażby potrenować zmianę biegów na różnych skrzyniach manualnych.

Do tego jednak potrzebny jest odpowiedni sprzęt. O ile specyfikację komputera można wywnioskować z wymagań minimalnych lub rekomendowanych gry podanych przez producenta i zakupić odpowiedni komputer, o tyle reszta peryferiów gra dużą rolę. Składa się na to kierownica z pedałami, skrzynia biegów i ewentualnie urządzenie do rozglądania się po kabinie wirtualnej ciężarówki. Możemy oczywiście grać z użyciem klawiatury, ale wtedy nauka płynąca z symulatora traci sens.

Gry komputerowe już dawno przestały być tylko rozrywką dla dzieci. Jak Pan traktuje swoje doświadczenia w tej „branży”? Czy przydają się także w pracy zawodowej?

Myślę, że doświadczenie jakie wyniosłem z symulatorów pomogło mi w miarę sprawnie wystartować w branży zawodowej. Wszelkie nawyki i odczucia doświadczone podczas gry zaowocowały w realnej jeździe. Oczywiście z założeniem, że siadamy do symulatora, aby wynieść z niego naukę, a nie traktować go jak grę zręcznościową. Wszak możemy przecież łamać wszelkie przepisy i jeździć jak autem wyścigowym, ale w życiu realnym niesie to za sobą bardzo poważne konsekwencje.

Nagrywanie podczas jazdy prawdziwą ciężarówką wymaga trochę zachodu, czy nie koliduje to z wykonywaniem obowiązków zawodowych? Jakie szczególnie interesujące sytuacje drogowe udało się Panu nagrać?

Wszystko to kwestia organizacji i przygotowania sprzętu zanim ruszymy w trasę. Podczas jazdy nie ma możliwości przygotowania tego wszystkiego, dlatego ja zawsze planowałem przed wyjazdem jak będę nagrywał, o czym będę mówił i co pokazywał. Czasem wyjdzie jakaś spontaniczna sytuacja, ale to rzadkość. Z interesujących sytuacji drogowych udało mi się uchwycić zdarzenie na trasie S2 w Warszawie, gdzie bloki źle zabezpieczonego styropianu wysypały się na jezdnię i zablokowały chwilowo trzy pasy ruchu. Była to niebezpieczna sytuacja i poniekąd przestroga jak nie należy mocować takiego ładunku. Poza tym trafiają się wszelkie incydenty związane z łamaniem przepisów przez innych użytkowników dróg.

Wydaje się, że tak dużą liczbę subskrybcji zawdzięcza Pan głównie filmom z popularnej gry Euro Truck Simulator oraz innych symulatorów (Car Mechanic, Farm Simulator itp.). Dlaczego widzowie lubią patrzeć na to, jak ktoś inny gra w grę?

Tak to prawda. Ja mogę odpowiedzieć jedynie za siebie. Sam czasem lubię popatrzeć, gdy ktoś inny gra w grę i to pokazuje. Jest kilka powodów. Jedni przed kupnem gry chcą zobaczyć mechanikę rozgrywki i na jej podstawie podjąć decyzję czy gra warta jest zakupu. Inni szukają poradnika jak przejść daną grę, bo sami mają z nią problem. Jeszcze inni włączają film dla monologu, ponieważ interesuje ich co dany twórca ma do powiedzenia, a obraz schodzi na dalszy plan. Często spotykam się z takim zachowaniem u swoich widzów. Włączają mój film w tle, słuchają monologu, a sami jadą ciężarówką w symulatorze ;-).

Czasem widzowie chcą wiedzieć, co ciekawego zmieniło się w świecie ich gry i szukają skondensowanych informacji o wszelkich aktualizacjach i łatkach naprawiających. Ostatecznie bywają też tacy, którzy oglądają z nudów. Oddzielną kategorią są filmy z gier turniejowych gdzie widzowie chcą widzieć graczy, którzy na najwyższym poziomie rozprawiają się z mechaniką gry.

Czy ma Pan konkretne pomysły na rozwój kanału czy działa raczej spontanicznie i bez scenariusza?

Kiedyś miałem. Obecnie podchodzę spontanicznie do swojej twórczości. Prowadzenie kanału na wysokim poziomie wymaga wielu godzin pracy i poświęcenia, a będąc kierowcą zawodowym i mając rodzinę nie mam tego luksusu. Jak to mówią, są rzeczy ważne i ważniejsze.

Jak ocenia Pan polską scenę Youtube w dziedzinie transportowej? Którzy vlogerzy Pana zdaniem tworzą najciekawsze treści, którzy mają największy wpływ na widownię?

To, co powiem może być przykre, ale słabo oceniam polską scenę transportową YouTube. Powoli się to zmienia, ale potrzeba jeszcze trochę czasu. Sam kiedyś oglądałem więcej filmów z tras, ale odrzuca mnie w nich monotonia i brak konkretnych treści w przekazie. Dla mnie ciekawe treści to takie, z których mogę wynieść konkretną wiedzę lub obejrzeć nietuzinkowe podejście do różnych spraw. Obecnie śledzę na bieżąco użytkownika „gooddriverpl”, który w bardzo techniczny sposób pokazuje aspekty transportu oraz „Truckerska Kajuta”, gdzie możemy zobaczyć nietuzinkowe podejście do transportu okraszone specyficznym humorem. Ze stricte informacyjnych kanałów mogę polecić Trans INFO. Zapewne są jeszcze inne ciekawe kanały, których nie znam, a które mam nadzieje kiedyś odkryję.

Czy kanał na YouTube traktuje Pan wyłącznie jako hobby czy może także w innych kategoriach?

Swoją twórczość traktuję nie tylko jako hobby, ale też sposób na przekazanie swojej wiedzy i poglądów, a także chęć poznania ciekawych ludzi. Kryterium zarobku jest mało istotne ze względu na niskie przychody. Niedługo planuję w ogóle odejść od zarabiania na YouTube. Zawsze ceniłem sobie niezależność i chciałbym aby tak zostało.

Sądząc po reakcjach na fanpage’u Pana kanału, są fani, którzy czekają na nowe odcinki prezentowanych przez Pana serii. Czy to Pana głównie motywuje do działania?

Jest to jeden z czynników motywujących. Głównie motywacją jest proces tworzenia, chęć podzielenia się swoją twórczością z widzami i interakcja z nimi poprzez film.

Ostatnio napisał Pan, że seria „Wolnego jazda ciężarówką” będzie zawieszona. Z jakiego powodu?

Kiedy pracowałem w tak zwanej „firmie prywatnej” nie było problemu z nagrywaniem materiałów. Co prawda pojawiały się różnego rodzaju obawy ze strony szefostwa, ale wszystko można było wyjaśnić. Obecnie pracuję w instytucji państwowej, która reprezentuje, jakby to nazwać, pewien rygor prawny. Jak to bywa w takich instytucjach wszystko jest oficjalne i nie ma miejsca na pewną swobodę. Bardzo szanuję tę pracę i nie chcę mieć problemów z nią związanych przez filmy, w których niejednokrotnie wypowiadam się na różne tematy, niekoniecznie wygodne. Dochodzi jeszcze aspekt prawny. W Polsce powoli zaczyna się głośno mówić o konsekwencjach udostępniania nagrań z jazdy w internecie.

Komentarze


Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy!