W latach 60′ ciężarówki zimą odpalano… ogniem [FILM]

, 17 stycznia 2020, 15:32

Technologia silników spalinowych przez ponad 50 lat rozwinęła się w nieprawdopodobny sposób, co zaowocowało m.in. wydajniejszymi jednostkami z lepszą kulturą pracy czy łatwiejszym rozruchem. Jednak w przypadku starcia z temperaturami rzędu -40 stopni, nawet najlepsza technologia mogłaby zawieźć.

Kierowcy zawodowi by odpalić w ówczesnych latach ciężarówkę, w tak niesprzyjających warunkach, musieli sobie radzić, mając do dyspozycji jedynie proste, a zarazem mocno ryzykowne środki.

Czy ktoś z Was próbował rozgrzać silnik w podobny sposób? Podzielcie się w komentarzach swoją historią.

Yakutia 1965,-60c

❄️❄️❄️Yakutia 1965,-60c

Opublikowany przez White Wolf – Śniegiem po oczach Środa, 24 lipca 2019

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Stach jazda od 1969, 21 stycznia 2020, 8:20 2 0

Silnik Diesla w tym czasie S53 w Starze 27. Pompowanie paliwa do czasu aż słychać w rurce przelewowe specyficzny dźwięk i czuć opór na pomoce. Gorąca woda około 100 litrów, przelanie silnika do czasu aż kranikiem spustowym leciała także gorąca woda. Dobre akumulatory podgrzewane minimalnym ładowaniem przez całą noc. Następnie sprawne świece żarowe, a jak nie pomogło knot, czyli szmata na drugie zanurzona wcześniej w baku. I start.musial zapalić nawet w ponad 30-to stopniowym mrozie.

Odpowiedz

Ziłowiec, 21 stycznia 2020, 13:42 0 0

ZIŁ-y - super sprzęt, palił 100 litrów na 100 km, ale i tak nadwyżki sprzedawało się taksiarzom po 3 zł/litr :)

Odpowiedz