Jego kierowca zastawił ciężarówką przejazd kolejowy – teraz chce odszkodowania

, 16 maja 2016, 14:18

W ostatnich dniach media obiegło nagranie, w którym maszynista, zbliżając się do prejazdu kolejegowego zauważa na nim naczepę ciężarówki. Wiedząc, że nie wyhamuje, wpada do wagonu pasażerskiego krzyczy „Wszyscy na ziemię”, po czym sam zajmuje bezpieczną pozycję ułamki sekund przed kolizją.

Dzięki trzeźwej reakcji maszynisty nikomu nic się nie stało. Pociąg nie wykoleił się, a pasażerom nic się nie stało. W dużej mierze to zasługa maszynisty, który na 3 sekundy przed uderzeniem w przeszkodę ostrzegł pasażerów i kazał położyć im się na podłodze pojazdu. Jak relacjonuje sam bohater – To były sekundy. Pojazd poruszał się z prędkością około 110 km/h. Wdrożyłem hamowanie nagłe pociągu po czym wybiegłem z kabiny krzycząc by pasażerowie położyli się na podłogę. Zareagowali w sposób książkowy i wykonali moje polecenie. Myślę, że dzięki temu uniknęliśmy obrażeń i nikt nie został ranny – powiedział przed kamerami maszynista Kolei Wielkopolskich Mateusz Szymański.

Kierowcy, który niemal doprowadził do tragedii zatrzymano prawo jazdy. Otrzymał zarzut dotyczący wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji. Grozi mu grzywna w wysokości nawet kilku tysięcy złotych.

I na tym historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie nowe wątek w tej sprawie. W materiale opublikowanym przez tvn24.pl właściciel pojazdu Wojciech Szkudlarek twierdzi, że maszynista „Mógł hamować, miał czas, widział ciężarówkę” i złożył zawiadomienie do prokuratury. Sam zarzut nie jest postawiony wobec maszynisty, a źle ustawionego przejazdu kolejowego, który jego zdaniem nie działa prawidłowo. Przekonuje, że kierowca ciężarówki chciał z jechać z przejazdu, ale został na nim uwięziony. „Po prostu rogatka mu się zamknęła na kabinę. Nie chciał uszkodzić rogatki, w związku z tym próbował kierownicą odbić w prawo, żeby się nie wyłamała. W tym momencie uderzył go pociąg”.

Właścicielowi firmy transportowej ewidentnie żal skasowanej ciężarówki, a także ewentualnych kosztów naprawy wyrządzonych szkód, które będzie musiał pokryć, przez niefrasobliwego kierowcę. Jednak czy rzeczywiście ma w tym przypadku rację rozsądzi prokuratura. Mamy jednak wrażenie, że mamy tu trochę z postawą „zastaw się, a postaw”, byle tylko uniknąć przykrych konsekwencji.

Stosowny wniosek o rozpatrzenie skargi właściciela pojazdu został złożony do prokuratury, która teraz będzie musiała się do niego ustosunkować. Jeżeli przychyli się do wniosku, zostanie wykonany eksperyment.

PKP Polskie Linie Kolejowe przekonują, że przejazd został sprawdzony i działa prawidłowo. – Urządzenia rogatkowe działają na nim zgodnie z obowiązującymi przepisami, w których zapisane są szczegółowe warunki techniczne dla systemów i urządzeń zabezpieczenia ruchu na przejazdach kolejowo – drogowych. Między innymi minimalny czas od chwili rozpoczęcia ostrzegania do czasu przejazdu pociągu wynosi co najmniej 30 sekund – przekonuje Zbigniew Wolny z PKP Polskie Linie Kolejowe w Poznaniu.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Krakus, 17 maja 2016, 8:37 0 0

Co za debil!

Odpowiedz

polak, 20 maja 2016, 16:10 0 -1

w sumie to i zgadzam się z właścicielem, szynobus na bank widział z daleka że jest samochód na przejeździe, zawsze mógł zwolnić, i nie tłumaczcie że nie miał czasu czy nie widział jadąc 120 km/h bo wszystko szybko mknie, sorry ale przepisy ruchu drogowego w polszy są w większości nie zgodne, dlatego zapadają tak durne wyroki w nawet głupich sprawach najazdu na samochód przed nami, nikt nie potrafi rozpoznać całej sytuacji, zawsze jest wyjście, lecz naszym "milicjantom" nie chce się myśleć, w sumie w radiowozie jest jeden co umie gadać a drugi co umie pisać, od myślenia nie ma żadnego

Odpowiedz