W busie i na YouTubie – wywiad z Damianem Janiakiem

Witold Hanczka, 10 kwietnia 2017, 10:24

Damian Janiak jest zawodowym kierowcą, a jednocześnie popularnym vlogerem. Na swoim kanale YouTube prezentuje nagrania z trasy oraz relacje z najciekawszych odwiedzanych miejsc. Zapytaliśmy go o to jak łączy działalność w świecie realnym i wirtualnym.Damian Janiak YouTube

Zobacz kanał Damiana

Witold Hańczka: Niestety, ale zadam na początek dość banalne pytanie: Jak zaczęła się Twoja przygoda z vlogowaniem i dlaczego postanowiłeś nagrywać filmy z trasy?

Damian Janiak: To jest dość zabawna historia. Samymi filmami zaraziłem się już dawno, ale były to filmy z imprez motoryzacyjnych, coś tam „dłubałem”, ale bez większych sukcesów. Zacząłem jeździć na busach i przyjaciel zaczął mi po jakimś czasie truć, żebym założył jakiegoś bloga i wstawiał zdjęcia gdzieś publicznie „bo tyle ciekawych miejsc widuję”. Pamiętam jak mu odpowiedziałem, że „Michał, ale mnie zdjęcia nie kręca, wolę filmy”, i tak kiedyś w Arezzo wyciągnąłem telefon i nagrałem pierwszego vloga. Były to bardziej turystyczne vlogi i nie miały dużej popularności, serce widzów zdobył pierwszy odcinek mojego dnia z pracy i tak powstało „Okiem busiarza” i w sumie ten kanał.

Podróżując busem nagrywasz to, co przydarzy Ci się podczas jazdy, jednak zauważyłem, że pociąga Cię także nagrywanie typowych vlogów podróżniczych. Czy zamierzasz iść dalej w tym kierunku?

Jak już wspominałem, od tego zaczynałem, jednak wtedy to było robione dość słabo. Później poszedłem trochę za wyświetleniami i to był mój błąd, bo nie byłem stanowczy i konsekwentny, a teraz borykam się z tym, że mojej widowni nie podobają się filmy inne, niż te z trasy. Oczywiście nie wszystkim, ale tendencja jest zauważalna. W tym roku wiele się zmieni w kierunku właśnie między innymi podróży.

Z którego filmu jesteś szczególnie dumny czy też uważasz, że wyszedł Ci najlepiej? Czy jakość idzie w parze z dużą liczbą wyświetleń czy niekoniecznie?

Pierwszym filmem, z którego byłem naprawdę zadowolony jest ten z festiwalu kolorów w Łodzi. Z trasy to chyba Edynburg i Meteora. Niestety nieważne, ile energii wkładam w stronę techniczną vloga (która jest dla mnie bardzo ważna) nie idzie to w parze z popularnością tych vlogów. Ludzie reagują na chwytliwy tytuł i miniaturkę – najlepiej, gdy coś się dzieje. Na przykład, jak tylko zatytuowałem odcinek „Włoch we mnie wjechał” to wyświetlenia były prawie o połowę większe od reszty. To trochę smutne, że Youtube staje się taką trochę telewizją – liczy się tytuł, musi być chwytliwy, mam trochę o to ból pewnej części ciała, ale nie jestem w stanie nic zrobić w tej kwestii.

W pracy zawodowej zdarzyło Ci się już jeździć wieloma różnymi dostawczakami. Które z nich szczególnie przypadły Ci do gustu?

Od początku mojej kariery (nie tylko na międzynarodówce) jeździłem chyba każdą marką. Jeśli chodzi o komfort jazdy to Sprinter nie ma według mnie konkurencji, jeśli o wygodę „mieszkania w aucie”, tutaj moim zdaniem przegrywa on delikatnie z Masterem (mam sentyment do tego auta). We Fiata czy jego odpowiedników, na dłuższą trasę bym nie wsiadł, tam nie ma miejsca na moje graty.

Montowanie filmów zajmuje dużo czasu. Czy zdarza Ci się, że zamiast wypoczywać po długiej trasie po prostu siedzisz i montujesz, by podzielić się z widzami nowym nagraniem?

Teraz już nie, uspokoiłem się, jednak były takie czasy – podczas początków serii RoadVlog, gdzie wręcz usypiałem nad klawiaturą, by tylko udostępniać odcinki. Było to mało odpowiedzialne i głupie, ale trochę zachłystnąłem się tym, że widzom się podoba i chciałem im dogodzić. Nie trzeba, teraz to wiem. Zacząłem wtedy traktować YouTube jako moją pracę, ale on nadal nią nie jest i nie wiem czy w ogóle będzie.

Nie każdy właściciel firmy transportowej pozwala swoim pracownikom na nagrywanie filmów w czasie pracy. Twój szef nie ma raczej nic przeciwko. W jednym z odcinku chwalisz się nawet prezentem, który od niego otrzymałeś jako „wkład w rozwój kinematografii”. Pamiętasz, co to było?

(śmiech) Pamiętam i nadal używam tej golarki. Szef zwyczajnie poprosił mnie na samym początku, abym uszanował zasady panujące w firmie i jak kiedyś mówiłem – nie pokazywał zbyt wiele tego jak funkcjonujemy. Cóż, wiedza kosztuje, a moja obecna firma trochę jej nabyła poprzez doświadczenie. Szef mnie bardzo wspiera i niekiedy motywuje do działania, podpowiada co mógłbym zrobić. To bardzo fajne i motywujące. Co do samej kwestii bezpieczeństwa, to przede wszystkim nie wolno pozwalać, aby kręcenie odwracało naszą uwagę od drogi i jazdy. Jeśli ktoś patrzy się w kamerę, a nie na drogę powinien ją wyłączyć. Ja robię to „na czuja” (żebyście wiedzieli, ile ujęć przez to czasami idzie do kosza). Kręcenie i myślenie o tym pomaga mi, gdyż pozwala mi walczyć z sennością, a z tym wiadomo jak jest na busach…

Częstotliwość ukazywania się Twoich filmów jest naprawdę duża. Masz też już kilkanaście tys. subskrybcji. Czy vlog jest dla Ciebie tylko hobby, czy może już źródłem dodatkowego dochodu?

Jest z tego jakiś dochód, ale przyrównując to do moich obecnych zarobków w pracy jest to nadal niewielki odsetek, jednak to zawsze coś i wspomaga moją działalność youtube’ową, bo sprzęt swoje kosztuje. Wybrałem sobie drogie hobby, bo nadal jest to tylko hobby, choć nie ukrywam, że chciałbym kiedyś przekształcić to w coś więcej.

Gdybyś miał wymienić kilka najważniejszych różnic pomiędzy pracą kierowcy busa a pracą kierowcy ciężarówki, to byłyby to…

Ciężko mi tu odpowiedzieć na to pytanie, bo nie pracowałem na „dużych”, ale na pewno są to godziny pracy. To ma zarówno swoje plusy jak i minusy (niestety więcej tych drugich). Jeżdząc ciężarówką nie byłbym w stanie Wam tyle pokazać i samemu zobaczyć. Busem wszędzie można wjechać, co pozwala mi też widywać się z tymi znajomymi, którzy mieli już dość egzystencji w naszym kraju. Patologie są niestety i w pracy na busach i na ciężarówkach, co jest smutne.

Często w komentarzach pod artykułami śledzimy małe lub większe kłótnie pomiędzy kierowcami ciężarówek i kierowcami busów. Czy spotkałeś się kiedyś ze złym traktowaniem z powodu tego, że jeździsz „bez tacho”?

Kilka razy trafiały się sytuacje, że dostałem parę epitetów, ale jednak jest to mniejszość i często to również kierowcy ciężarówek stawali w mojej obronie. Ja wychodzę z założenia, że nieważne jaki pojazd prowadzisz, wszędzie pracują ludzie, a z nimi wiadomo jak jest.

Czy planujesz w przyszłości przesiąść się na większe pojazdy? Obecnie w transporcie jest większe niż kiedykolwiek zapotrzebowanie na międzynarodowych kierowców dużych zestawów.

To pytanie mnie prześladuje, przysięgam (śmiech). Za niecałe półtora roku kończę definitywnie moją przygodę z transportem, więc nie opłaca mi się to kompletnie. Miałem zakończyć moją przygodę wcześniej, ale zanim dorosłem do pewnych decyzji to jednak trochę czasu straciłem w życiu.

Nie będę pytał o daleką przyszłość, jednak powiedz, jakie masz plany na rozwój kanału? Innymi słowy, czego w najbliższym czasie mogą spodziewać się Twoi widzowie?

Przede wszystkim więcej podróży. Zacząłem dość ostro, bo od relacji z Japonii, ale nie kończę na tym, tak więc spodziewajcie się więcej rzeczy innych, niż praca busiarza. W planach są też ulepszenia techniczne sprzętu oraz cała masa innych pomysłów, które na razie zachowam dla siebie. Przede wszystkim zależy mi na większej interakcji z widownią i na tym będę się skupiał.

Komentarze

Brak komentarzy