Kontrahent nie płaci – czy wyjściem może być arbitraż?

, 18 sierpnia 2020, 14:42

Masz małą firmę transportową, a główny kontrahent nie wywiązuje się z płatności. Co dalej? Najbardziej oczywiste wyjście to postępowanie sądowe. Jeśli kontrahent się specjalnie nie odwołuje i masz dobrych prawników, wyroku w sądach tradycyjnych możesz spodziewać się po roku, no może po półtora, bo przecież na wokandzie panuje chaos spowodowany pandemią.

Po „zaledwie” kilkunastu miesiącach, do akcji może wkroczyć komornik i egzekwować zaległą płatność. Jednak pytanie, czy po tym czasie tamta firma będzie jeszcze istniała, a ty nie stracisz płynności finansowej, jeśli z płatnościami zalega ci jeszcze kilku takich niesolidnych kontrahentów… Jaka jest alternatywa? Jak przyspieszyć odzyskanie należności? Czy komornik może działać na podstawie np. wyroku elektronicznego arbitrażu?

A co byłoby gdybyś w umowie z kontrahentem miał zawarty zapis na sąd arbitrażowy, najlepiej on-line? Komornik do twojego nieuczciwego partnera biznesowego zapukałby już po 6-7 tygodniach. Sądy powszechne przeżywają paraliż będący następstwem odraczania rozpraw z powodu pandemii koronawirusa. Z kolei przedsiębiorcy, teraz jak nigdy dotąd, potrzebują szybkiego sposobu dochodzenia swoich praw od dłużników nie wywiązujących się z umów. Lekarstwem na te bolączki może być arbitraż – sąd prywatny, równy w świetle prawa sądowi powszechnemu, jednak działający o wiele sprawniej. Arbitraż trzeba uzgodnić z kontrahentem, najlepiej na samym początku współpracy. Można to zrobić w formie klauzuli w umowie albo w drodze regulaminu na stronie internetowej. Późnej arbitraż działa już tak, jak sąd państwowy. Inaczej więc, niż w przypadku mediacji, z arbitrażu kontrahent nie może się już wycofać, a procedury wiążą go nawet wówczas, gdy podejmie decyzję, że nie będzie brał udziału w postępowaniu. Wyrok zaś sądu arbitrażowego, zgodnie z art. 1212 Kpc ma moc prawną wyroku sądu państwowego po nadaniu mu klauzuli wykonalności.

Niestety, jak podkreślają eksperci, przedsiębiorcy nadal mało wiedzą o tym sposobie rozwiązywania spraw spornych.

– Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w latach 2017-2018 do Sądów Apelacyjnych wpłynęło jedynie niespełna 600 wniosków o stwierdzenie wykonalności dla wyroków sądów arbitrażowych. Przedsiębiorcy nie znają arbitrażu, to wielka szkoda, bo przecież wyroki sądów polubownych, w tym tych działających online, mają taką samą moc prawną, jak wyroki sądów powszechnych, oczywiście po wcześniejszym stwierdzeniu ich wykonalności, co wynika z przepisu art 1212 kodeksu postępowania cywilnego. Nie ma tu zatem większych różnic. Arbitraż jest przy tym tańszy niż tradycyjne formy rozwiązywania sporów, a dodatkowo mniej sformalizowany, więc znacznie szybszy. Jest szereg elementów, które powodują, że arbitraż powinien być o wiele bardziej atrakcyjny, niż państwowy wymiar sprawiedliwości. To sąd prywatny, który zgodnie z wolą stron zastępuje sąd państwowy – podkreśla Prof. dr hab. Łukasz Błaszczak z Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Rady Ultima Ratio.

Niewielka popularność sądów arbitrażowych wynika według ekspertów z braku świadomości co do istoty i zasad funkcjonowania arbitrażu, który nader często mylony jest z mediacjami.

– Każdy wyrok arbitrażowy, zanim trafi do komornika, zgodnie z art. 1212 k.p.c. musi zostać zatwierdzony przez sąd państwowy, który sprawdza przede wszystkim, czy przepisy dopuszczają rozpoznanie danej sprawy w arbitrażu oraz, czy wyrok arbitrażowy nie zawiera jakichś rażących błędów. Jeżeli żadna z powyższych okoliczności nie zachodzi, wówczas stwierdzana jest wykonalność orzeczenia arbitrażowego, a wierzyciel może składać sprawę do komornika. Warto w tym miejscu podkreślić, że sądy apelacyjne kwestionują wyroki sądów polubownych jedynie sporadycznie – statystycznie rzecz ujmując, jedynie około 5% wszystkich wniosków spotyka się z decyzją odmowną – a nawet jeśli sąd apelacyjny zgłosi zastrzeżenia do orzeczenia sądu polubownego, zgodnie z przepisami sprawa trafia z powrotem do arbitrażu, by ten skorygował nieprawidłowości. – mówi prof. dr hab. Łukasz Błaszczak z Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Rady Ultima Ratio.

Wyroki arbitrażowe trafiają na razie do komorników stosunkowo rzadko. Wynika to poniekąd z faktu, że arbitraż w naszym kraju zyskuje dopiero na popularności, zaś jego elektroniczna odmiana pojawiła się dopiero w 2019 roku. Ponadto, w arbitrażu wyroki zapadają o wiele szybciej niż w sądach powszechnych, przez co szansa na wyegzekwowanie całej należności jest o wiele większa.

– Dla organu egzekucyjnego nie ma żadnego znaczenia czy tytuł wykonawczy pochodzi od sądu powszechnego czy arbitrażowego. Wyrok sądu arbitrażowego ma moc prawną wyroku sądu państwowego po nadaniu mu przez sąd państwowy klauzuli wykonalności. Organ egzekucyjny musi go więc wyegzekwować zgodnie z obowiązującymi przepisami. Podkreślić należy, że komornik nie jest uprawniony do badania zasadności i wymagalności obowiązku objętego tytułem wykonawczym, co wprost wynika z art. 804 §1 Kpc. – mówi Krzysztof Pietrzyk, Rzecznik Prasowy Krajowej Rady Komorniczej.

Sądy arbitrażowe, w tym te elektroniczne, działają na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o sądach polubownych.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!