Pakiet mobilności a kierowcy busów. Czy przepisy przyniosą dla nich pozytywne zmiany?

, 3 listopada 2020, 9:07

Pakiet mobilności cały czas nie przestaje wzbudzać kontrowersji. Do tej pory nawet Komisja Europejska nie odszyfrowała części jego zapisów i nie wydała odpowiednich rekomendacji, jak się do nich stosować. Największe zmiany jednak dopiero przed nami, na rewolucję w szczególności muszą szykować się przewoźnicy korzystający z pojazdów o DMC do 3,5 tony. Szykuje się cała lista zmian, które obejmą tę gałąź TSL. Właściciele firm mogą zacząć się martwić, a kierowcy? Wygląda na to, że zmiany będą dla nich „na lepsze”.

Na pierwszej linii frontu postawieni zostali przedsiębiorcy, którzy korzystają z „mieszanego” parku maszynowego, czyli posiadają pojazdy ciężarowe oraz busy o DMC do 3,5 tony. Już 21 lutego 2022 roku będą oni musieli zastosować się do nowych przepisów. Co się zmieni?

Stan transportu pojazdami o DMC do 3,5 tony na dziś: wolna amerykanka

Do tej pory transport popularnymi „busami” pozwalał na wiele odstępstw w porównaniu do przewożenia towarów zwykłą ciężarówką na kategorię C+E. Wystarczy odpowiednie PKD przy prowadzeniu działalności i uzyskanie wpisu do rejestru KRS. Z kolei kierowcy nie muszą rejestrować swojego czasu pracy, co niestety często prowadzi do nadużyć, 12-godzinne podróże z Polski do północnych Włoch bez przerwy nie są niczym niezwykłym. Co więcej, pojazdy o masie własnej do 3,5 tony są zwolnione z opłat celnych, np. myta na terenie UE. Mogą więc uniknąć kontroli, które musi przejść TIR w docelowym kraju odbierającym transport, co jeszcze przyspiesza proces dostarczenia ładunku. Nieoficjalnie wszyscy zainteresowani sektorem TSL wiedzą, że „busy” to najszybsza forma transportu po całej Unii Europejskiej – niestety jednak bardzo często kosztem narażenia życia i zdrowia kierowcy. Przewoźnicy korzystający z mieszanej floty pojazdów również wyciągali korzyści z transportu „busami” – wszelkie naruszenia, w których biorą udział pojazdy o DMC do 3,5 tony nie są brane pod uwagę przy ocenie licencji transportowej przewoźników. Oznacza to więc, że mogliśmy nagminnie łamać przepisy ruchu drogowego i przewozu towarów, a nasza licencja transportowa pozostawała całkowicie „czysta”. To oczywiście kolejne pole do „brudnych” zagrań, których ofiarami są zwykle wyłącznie kierowcy.

Niewielka zmiana może podnieść koszt dostawy na znanych portalach ogłoszeniowych

UE postanowiła, że firmy wykorzystujące do transportu międzynarodowego wyłącznie „busy” będą miały jeszcze czas na dostosowanie się do nowych przepisów, ponieważ wymogi posiadania licencji na transport zostały w ich wypadku przedłużone o kilka lat. Właściciele firm z „mieszanymi” środkami transportu nie muszą co prawda wyrabiać nowej licencji (bo siłą rzeczy i tak posiadają licencję transportową, jeśli w ich parku maszynowym są pojazdy, na które jest wymagana kategoria prawa jazdy C+E), zmienią się za to zasady traktowania „busów” w takich firmach. Przewoźnicy wykorzystujący pojazdy na kategorię B dotychczas nie musieli uwzględniać ich przy obliczaniu swojej zdolności finansowej, co jest corocznym obowiązkiem każdego takiego przedsiębiorcy. Oprócz tego, wykroczenia, o których wspominaliśmy wcześniej będą już mieć bezpośredni wpływ na licencję transportową.

Zły stan techniczny pojazdu, przeładowanie czy rażące przekroczenia przepisów ruchu drogowego w tym momencie mogą skończyć się oceną tzw. reputacji przewoźnika. Negatywny wynik takiego „badania” jest bezpośrednią przyczyną do utraty uprawnień na wykonywanie przewozów. Ta z pozoru niewielka zmiana może mieć ogromny wpływ na cały rynek przewozów w Polsce. Kilkudziesięcioletnie białe dostawczaki z wątpliwym układem hamulcowym i ogromnymi dziurami w podwoziu powinny zacząć znikać z naszych ulic, co jest bardzo dobrą wiadomością dla lokalnych dealerów, oferujących nowe auta użytkowe. Niestety, jest też druga strona medalu w tej sytuacji. Branża kurierska i praktycznie cały łańcuch dostaw związany z sektorem e-commerce polega głównie na szybkiej oraz taniej dostawie oferowanej przez właśnie te nie do końca sprawne, przekraczające prędkość pojazdy. Zobaczymy więc, jak na te zmiany zareaguje rynek, jednak scenariusz, w którym to odbiorcy towaru zapłacą za koszt wprowadzenia nowych przepisów nie jest wcale nieprawdopodobny.

Employer branding wśród kierowców

Warto wspomnieć też o tym, że niektóre kraje Unii Europejskiej mają prawo wprowadzić zapisy uwzględnione w Pakiecie Mobilności wcześniej niż w lutym 2022 roku. Może się więc okazać, że należy się mobilizować do zmian dużo szybciej niż zakłada to sama ustawa. Przykład Francji, która wprowadziła zakaz odbierania odpoczynków tygodniowych w kabinach busów, nazywanych często przez kierowców „kurnikami”. Z ich perspektywy to świetna wiadomość – zamiast spać w ciasnej plastikowej kabinie będą musieli odpoczywać w hotelach, w wygodnym łóżku.

Dla przewoźników to jednak dodatkowe koszty, które trzeba pokryć przejeżdżając przez Francję. Przepisy skonstruowane są w ten sposób, że dotyczą również właścicieli firm z Polski. Jednak to nie do końca mogą być dobre wiadomości dla samych kierowców. Francja nie ukrywa, że te działania są skierowane w przewoźników zza granicy i mają na celu wyeliminować ich z rodzimego rynku. To mogłoby oznaczać utratę pracy dla wielu kierowców z naszego kraju. Z drugiej jednak strony, zapotrzebowanie na kierowców w transporcie nieustannie rośnie, więc tworzenie coraz lepszych warunków do pełnienia obowiązków zawodowych to dobry kierunek, ściśle związany z tzw. „employer branding”, którego znaczenie już teraz zdecydowanie wzrasta w kontekście niedoboru truckerów na rynku pracy.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Krakus, 10 listopada 2020, 14:20 0 0

"Najciekawsze" rozwiązania to Sprintery i VW, 5-tonowe homologowane na 3,5 tony. Ciekawe, za jakie "kieszonkowe" dla ITS...

Odpowiedz