Sytuacja w Calais robi się dramatyczna

, 23 sierpnia 2016, 14:30

W ciągu kilku ostatnich miesięcy szum wokół Calais ucichł. Ciężko powiedzieć, czy to z tego powodu, że oczy świata były zwrócone na ważne wydarzenia sportowe, czy kierowcy rzeczywiście mieli mniej kłopotów przy załadunku w słynnym francuskim porcie. Po stosunkowo spokojnym okresie „Dżungla” zdaje się budzić do życia, a jej mieszkańcy zachowują się wyjątkowo agresywnie.
Stu nowych imigrantów każdego dnia w „Dżungli”
W ciągu minionego tygodnia informacje docierające z francuskiego miasteczka budzą grozę. Podobno sytuacja jeszcze nigdy do tej pory nie była tak dramatyczna. Można wyróżnić dwa czynniki, które w największym stopniu wpłynęły na znaczące pogorszenie sytuacji.

Po pierwsze siły porządkowe, policja i służby, skoncentrowały się na profesjonalnym zorganizowaniu Euro 2016 i zapewnieniu bezpieczeństwa kibicom. Oczywistym jest, że zasoby ludzkie we francuskiej policji nie są nieograniczone. Oznacza to, że część policjantów nadzorujących spokoju w Calais, zostało przesuniętych do innych zadań. Fakt ten wykorzystują imigranci z koczowiska w Calais do zaostrzenia swoich działań. Nielegalni imigranci nie przebierają w środkach, wrzucają wielkie bele pod koła ciężarówek, atakują kierowców, znany jest nawet przypadek obrzucenia zestawu koktajlami mołotowa.

Drugim istotnym czynnikiem są wydarzenia geopolityczne. Na skutek puczu w Turcji i chwilowej destabilizacji państwa buforowego dla migracji ludności z afryki północnej i półwyspu arabskiego, imigrantom znacznie łatwiej przedostać się na terytorium starego kontynentu, w tym także do Calais. Lokalne władze francuskiego miasteczka portowego mówią o wzroście liczby mieszkańców „Dżungli” o 53% w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Oficjalne dane przedstawicieli francuskich władz mówią o 6.900 osobach zamieszkujących koczowiska, w okolicach trasy prowadzącej do przeprawy promowej dla ciężarówek. W lipcu notowano „jedynie” 4.480 osób w tym miejscu.

Co ciekawe o policzenie imigrantów pokusiła się również organizacje humanitarne L’Auberge des Migrants i Help Refugees. Z ich rachunków wyszło, że „Dżunglę” może zamieszkiwać nawet 9.100 osób! Według ich szacunków obozowisko każdego dnia powiększa się o 100 nowych „mieszkańców”.

W Calais coraz niebezpieczniej

Sytuacja w Calais powoli wymyka się spod kontroli. Władza na ogół ostatnia przyznaje się do swoich porażek, jednak widocznie Pani mer Calais szuka ostatniej deski ratunku. Rosnąca liczba imigrantów i malejące posiłki policji sprawiły, że Natacha Bouchart zwraca się z apelem do władz w Paryżu o pomoc militarną. – Od ponad roku żądam, aby obozem zajęło się wojsko. Obecnie nie ma systemu weryfikacji, nie wiemy, kto wchodzi, kto wychodzi z obozu ani nie znamy tożsamości osób przebywających na jego terenie. Cały czas jesteśmy w stanie wojny a Calais jest częścią Francji. – powiedziała we francuskiej telewizji mer Calais. Podkreśliła również, że policjanci są zmęczeni ciągłymi potyczkami z imigrantami i nie będą w stanie długo utrzymać oporu wobec rosnącej liczby sfrustrowanych i agresywnych ludzi, którzy nie cofnął się przed niczym. – Sytuacja wymknęła się spod kontroli – zaznacza.

Kierowcy proszą o interwencję wojska
Potwierdzają to zresztą brytyjscy kierowcy, którzy opowiadają, że imigranci potrafią atakować kierowców nawet 15 kilometrów od doków. Kierowcy skarżą się na ataki na blokadach i na stacjach benzynowych przy użyciu kamieni, kijów baseballowych, łomów i gazu łzawiącego. Imigranci z koczowiska podrzucają pod koła wszystko co mają pod ręką: drewniane bele, elementy infrastruktury drogowej. Nową praktyką ostatnio jest rozsypywanie zapór z siana i podpalanie ich, aby kierowca ciężarówki się zatrzymał. Brytyjscy kierowcy coraz częściej apelują o pomoc policji i wojska, zanim ktoś poważnie ucierpi.

Nawet Belgowie mówią dość
Jakby było mało do apelu osób poszkodowanych, przyłączyła się belgijska federacja transportu, która zwraca się z prośbą do francuskiego rządu o większą ochronę portu i drogi dojazdowej w Calais. Belgowie skarżą się na atakujących ich imigrantów, którzy próbują się przedostać do Wielkiej Brytanii. „Zachowują się jak bandyci – pałkami, kamieniami, łomem zastraszają kierowców i wdrapują się na ciężarówki” – powiedział Philippe Degraef z belgijskiej federacji transportu.

Końca kryzysu nie widać

Podczas, gdy francuskie władze koncentrują się na zwalczaniu terroryzmu i wzmożonych kontrolach granicznych, nie widzą, że zarzewie problemu może być zupełnie gdzie indziej. Nie trzeba być specjalnie przebiegłym, żeby domyślić się, jakie nastroje panują w koczowisku 9 tys. osób bez podstawowych środków do życia. Taki rozwścieczony tłum nie cofnie się przed niczym. Sytuacja wydaje się wymykać spod kontroli, co zresztą przyznaje sama mer Calais, i niedługo może dojść do prawdziwej tragedii.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Gonzok, 24 sierpnia 2016, 11:20 3 0

WOJSKO i strzelać bo muslimskiego śmiecia!

Odpowiedz

Krakus, 31 sierpnia 2016, 8:12 0 0

Powinni zatrudnić strażników granicznych z byłej NRD. Oni wiedzą co się robi z nielegalnie przekraczającymi granice :)

Odpowiedz