Firmy transportowe ze sporymi stratami – wywiad

, 9 listopada 2018, 15:44

Branża transportowa została wystawiona na próbę. Ogłoszony przed dwoma tygodniami zamiar wprowadzenia dnia wolnego od pracy z okazji 100-lecia niepodległości Polski, jest prawdziwym sprawdzianem logistycznym dla polskiego rynku transportowego. Sprawdzianem, na który nie można było się przygotować i za którego oblanie zapłacą firmy transportowe.

W związku z dosłownym galimatiasem wywołanym przez feralny dzień 12 listopada, rozmawialiśmy z Maciejem Wrońskim, Prezesem Transportu i Logistyki Polskiej o przewidywanych skutkach dla branży transportowej.

Krzysztof Pawlak: Jakie jest stanowisko stowarzyszenia Transportu i Logistyki Polskiej w sprawie wolnego dnia 12 listopada?

Maciej Wroński

Maciej Wroński: Oficjalnego stanowiska nasze władze
statutowe nie wydały, ponieważ już wcześniej organizacje jak m.in. konfederacja Lewiatan, której jesteśmy członkiem, stanowczo ten ruch ze strony władz skrytykowały. Nie mamy nic przeciwko świętowaniu Dnia Niepodległości, wręcz zachęcamy do uroczystego celebrowania tak ważnego dnia, szczególnie, że jest to setna rocznica. Natomiast chcielibyśmy, żeby to było zorganizowanie w sposób bardziej profesjonalny, ponieważ o tym, że 11 listopada wypada w niedzielę, wiedzieli wszyscy, którzy czasami zaglądają do kalendarza.

Ogłaszanie zamiaru 2 tygodnie wcześniej, zaproponowanie nowego dnia wolnego od pracy i wreszcie formalne przyjęcie praktycznie na jeden dzień roboczy przed owym świętem, wprowadza chaos. Pracodawcom został tylko jeden dzień na powiedzenie pracownikom, że nie przychodzą do pracy lub poproszenie ich o możliwość pracy w ten dzień, w celu zrealizowania zakontraktowanych umów.

Jest to dla polskiego transportu bardzo trudna sytuacja, ponieważ nie możemy w jednej chwili powiedzieć „okej, dzisiaj nie pracujemy”. Ograniczają nas kontrakty, miejsca, obowiązki, czas dostawy, miejsce dostawy. Część przewozów realizuje się w tzw. okienko, czyli musimy w określonym dniu i ściśle określonych godzinach dojechać na miejsce dostawy i rozładować towar.

Jakie są prognozy wpływu tego niespodziewanego dnia wolnego na branżę transportową?

W tym przypadku rachunek jest prosty. Koszty pracy kierowców zawodowych w firmach transportowych stanowią od 20 do nawet 30 procent. Zgodnie z kodeksem pracy, pracownik musi otrzymać odpowiednio wyższe wynagrodzenie, które stanowi dodatkowe 100% dziennej stawki, czyli koszty transportu znacznie wzrastają. A zwróćmy uwagę na marżę wynoszącą od 1% do maksymalnie 3 – 3,5% na przewozach. Wynika z tego, że firma transportowa dopłaci do przewozów w dniu 12 listopada. Przy czym przewoźnik nie może zrezygnować z kontraktu, ponieważ to skutkowałoby jeszcze większym obciążeniem finansowym – w postaci kar zawartych w umowach, nie wspominając o utracie wiarygodności u klienta itp.

W transporcie krajowym pracuje ok. 600 tys. osób, w międzynarodowym ok. 250-300 tys. w zależności od źródła danych. Niech Pan zobaczy jaka to jest skala, jeżeli obowiązek pracy będzie dotyczył ok. 50% pracowników.

Można powiedzieć, że firmy transportowe zostały postawione w tej sytuacji pod ścianą. Czy dałoby się uniknąć takiego zamieszania planując z odpowiednim wyprzedzeniem wprowadzenie wolnego dnia?

Wiedząc nawet pół roku wcześniej o takim planowanym działaniu, można odpowiednio skonstruować harmonogram dostaw uzgodnić go z klientami, choć również nie byłoby to proste przedsięwzięcie. Zapowiedź dwa tygodnie wcześniej, a ostatecznie pozostawienie jednego dnia na działanie, nie daje firmom transportowym szansy prawidłowego rozwiązania tej sytuacji. Warto zwrócić uwagę na to, że część przewozów i tak może się nie odbyć ze względu na brak pracowników, ponieważ zgodnie z ustawą, jest to dzień ustawowo wolny od pracy.

Komentarze

Brak komentarzy