„Rywalizacja jest jak narkotyk” – wywiad z Piotrem Krahel

, 19 listopada 2019, 9:15

W rywalizacji o wygraną liczą się setne części litra, milimetry i ułamki sekund. Zawodnicy walczą o to, kto najdokładniej pokona tor przeszkód kilkudziesięciotonową ciężarówką, spalając przy tym jak najmniej paliwa. To nie jest scenariusz gry strategicznej – to konkursy jazdy ekonomicznej. O specyfice zawodów i sposobach na wygraną rozmawiamy z Piotrem Krahel, wielokrotnym triumfatorem takich wyzwań.

Agnieszka Wraga-Marciniak: Jest Pan stałym uczestnikiem konkursów jazdy ekonomicznej. Kiedy zaczął Pan startować w tego typu zmaganiach?

Piotr Krahel: Moja pierwsza przygoda z tego typu konkursami zaczęła się w roku 2012, kiedy wziąłem udział w konkursie „Young European Truck Driver – Scania”. Udało mi się wtedy w zasadzie bez większego przygotowania zająć pierwsze miejsce w finałach regionalnych w Szczecinie i tym samym zakwalifikowałem się na finały krajowe, gdzie zająłem siódme miejsce. Do „szczytu tabeli” brakowało mi jednak umiejętności i przede wszystkim doświadczenia w tego typu zawodach, gdzie stres i rywalizacja jest naprawdę na wysokim poziomie. Niemniej jednak, uczestnictwo w tym konkursie dało mi odpowiedź, że mam chyba w sobie to „coś”, więc warto trenować i podnosić swoje umiejętności.

Konkursy jazdy to nie tylko jazda na czas, by spalić jak najmniej paliwa. Czy może Pan wymienić z jakimi konkurencjami spotykał się podczas zawodów?

W zależności od organizowanego konkursu, liczba i rodzaj konkurencji jest różny, jednak ta najważniejsza, bez względu na nazwę, w mojej ocenie skupia się przede wszystkim po stronie jazdy racjonalnej. Poza tym praktycznie na każdych zawodach występuje test teoretyczny z wiedzy ogólnej obejmującej znajomość branży transportowej, kwestii technicznych, przepisów ruchu drogowego czy zabezpieczania miejsca wypadku z udzielaniem pierwszej pomocy. Kolejną konkurencją jest jazda manewrowa, gdzie zakres w zależności od organizatora konkursu jest różny.

Osobiście z najtrudniejszą konkurencją w temacie „jazda manewrowa” mierzyłem się w Szwecji, na finałach światowych Volvo Driver Challenge w roku 2018. „Zabawa” polegała na dowiezieniu do mety lekkiego pudełka znajdującego się na specjalnie zamocowanej platformie przed przednią szybą załadowanej tłuczniem wywrotki. Trasa była bardzo offroadowa, z wyznaczonymi punktami kontrolnymi np. parkowaniem tyłem i slalomem. Oczywiście chodziło o jak najszybsze dowiezienie owego pudełka z jak najmniejszą liczbą upuszczeń, bo za każdym razem kiedy do tego dochodziło, trzeba było zatrzymać pojazd, wysiąść, znaleźć pudełko, ułożyć je na platformie, wejść do auta i ruszyć na tyle delikatnie, żeby powtórnie nie spadło. Pamiętam, że w tej konkurencji zająłem drugie miejsce zaraz za reprezentantem Szwajcarii, więc do testu z jazdy ekonomicznej podchodziłem z większym spokojem.

Polak zwycięzcą Volvo Trucks Driver Challange 2018 – przejdź do artykułu >>>

W których konkurencjach czuje się Pan mocny, a w których trochę gorzej? Które z nich Pana zdaniem są sensowne, a z których można by zrezygnować?

Zdecydowanie jazda racjonalna. Po prostu czuje to najmocniej i zawsze liczę na dobry wynik. Intuicyjnie wiem, jak powinienem się zachować na drodze, jak wykorzystać każdy fragment drogi na swoją korzyść. Osobiście bardzo się cieszę, że ten etap przeniósł się na drogi publiczne i nie odbywa się na torze zamkniętym. Wyniki uczestników bardziej nawiązują do rzeczywistych warunków i odsłaniają ich realne umiejętności. Mam na myśli zasadne reagowanie i dynamikę zdarzeń w prawdziwych warunkach drogowych, z pełnym obciążeniem. Wspominam o tym nie bez powodu, gdyż dowiedziałem się, że w tym roku jedna marka organizowała konkurs jazdy ekonomicznej przy prawie zerowym obciążeniu. Oczywiście oprócz jazdy ekonomicznej były jakieś inne konkurencje, jednak uważam, że nie ma to nic wspólnego z grą fair play i w takich konkursach po prostu nie uczestniczę. Pozostałe konkurencje oceniam raczej pozytywnie, ponieważ dostarczają dodatkowych emocji i urozmaicają sam przebieg zabawy.

Co jest najważniejsze w jeździe ekonomicznej? Czy ma Pan jakąś swoją strategię?

Bardzo ciężkie pytanie i ciężko na nie precyzyjnie odpowiedzieć. Na pewno nie jest to system zero-jedynkowy, gdzie obranie konkretnej strategii przejazdu przyniesie wymagany rezultat. Każda sytuacja jest inna i wymaga przyjęcia określonych zachowań. Czasami jazda na tempomacie, mimo wielkiego zaawansowania tej funkcji w połączeniu z mapami topografii terenu w większości marek pojazdów ciężarowych, nie przyniesie lepszego wyniku w stosunku do jazdy „z nogi”. W mojej ocenie wszystko się sprowadza do umiejętności przewidywania i dostosowania do tego odpowiedniej techniki prowadzenia pojazdu. Poza tym, na ostatnim konkursie OptiFuel Challenge Renault, gdzie zająłem drugie miejsce na finałach światowych, dowiedziałem się, jak bardzo ważna jest wiedza w zakresie konkretnie prowadzonego pojazdu. Umiejętność wykorzystania systemów zainstalowanych w danym pojeździe i racjonalne sterowanie bardzo pomaga. Nie sądzę, żeby udało mi się osiągnąć taki wynik – najlepsze zużycie paliwa spośród wszystkich uczestników o około 3 litry w bardzo wysokiej średniej prędkości przejazdu – gdybym uprzednio nie zapoznał się z tym konkretnym pojazdem.

Jak wysoka jest bariera wejścia do takich konkursów dla zwykłego, powiedzmy doświadczonego, kierowcy?

Uważam, że z roku na rok coraz większa. Na szczęście przybywa coraz więcej świadomych oraz utalentowanych kierowców i rywalizacja jest naprawdę bardzo emocjonująca. Lubię to uczucie. Same konkursy przypominają trochę sport. Dla przykładu można porównać piłkę nożną. Jak się ogląda tę dyscyplinę z czasów Kazimierza Górskiego można dostrzec jak różny poziom, by nie powiedzieć słaby, reprezentował tamten futbol w porównaniu do dzisiejszego. Tempo, dynamika, celność podań i wirtuozeria jest na nieporównywalnie wyższym poziomie. Podobnie jest z konkursami jazdy ekonomicznej – z roku na rok jest coraz trudniej.

W zeszłym roku zwyciężył Pan w konkursie Volvo Trucks Driver Challenge, w tym roku zajął Pan drugą pozycję w Optifuel Challenge Renault. W jakich jeszcze konkursach bierze Pan udział i jak ocenia ich poziom?

Volvo Driver Fuel Challenge oraz Renault Opti Fuel Challenge uważam za najbardziej profesjonalnie przygotowywane do tej pory konkursy. Organizowane są na bardzo wysokim poziomie z troską o najmniejsze szczegóły. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że nad ich organizacją pracują bardzo wykwalifikowani i kompetentni ludzie. Wielu z nich miałem okazję poznać i się zaprzyjaźnić, przez co uczestnictwo w tych konkursach jest dla mnie podwójnie wielką przyjemnością. Co do pozostałych konkursów to raczej nie biorę w nich udział, chociażby z powodu opisanego nieco wyżej.

Polak vice mistrzem Optifuel Challenge 2019 – przejdź do artykułu >>>>>

Które zawody były dla Pana najtrudniejsze i dlaczego? 

Na każdym etapie zawodów spodziewam się ciężkiej rywalizacji, ale chyba osobiście najcięższe zawody są już na etapie Mistrzostw Świata, ponieważ dochodzą duże emocje i świadomość najwyższego poziomu zmagań. Poza tym selekcja zawodników, którzy tam dotrą, jest już bardzo szczegółowa, a do tego atmosferę podnosi rywalizacja z mistrzami wielu innych krajów. Chociaż zawody na mistrzostwach krajowych są również bardzo ciężkie, a świadczyć o tym mogą chociażby wyniki, które różnią się czasami setnymi litra czy ułamkami sekundy.

Jest Pan właścicielem firmy transportowej. Czy kieruje nią Pan zza biurka, czy można Pana spotkać na drogach za kierownicą swojej ciężarówki? Czy podczas normalnej jazdy kieruje się Pan zasadami jazdy ekonomicznej?

Jestem właścicielem firmy, jednak póki co ma ona charakter świadczenia usług na rzecz innych przewoźników. Zatem zdecydowanie częściej można mnie spotkać na drodze niż przy biurku. W kwestii kierowania się zasadami jazdy racjonalniej – nie przypominam sobie sytuacji, kiedy nie implementuję ich w jeździe normalnej. Przychodzi mi to automatycznie, przy czym staram się zawsze analizować konkretny przypadek, dokonywać wyboru odpowiedniej strategii. Dlatego między innymi z tego powodu uważam, że tego typu konkursy z jazdy ekonomicznej powinny się odbywać w ruchu naturalnym – na drogach publicznych, gdyż odsłaniają realne umiejętności kierowcy, które można wykorzystać na co dzień, a nie tylko na zawodach.

Uczestnicy, którzy startują w zawodach jazdy ekonomicznej to raczej zamknięta grupa zawodników, których nazwiska można spotkać na większości tego typu imprez. Jakie są najważniejsze cechy, które powinien mieć kierowca startujący w konkursach takich jak Volvo Trucks Driver Challenge czy Optifuel Challenge Renault?

Owszem, jest kilka nazwisk które się powtarzają i które można spotkać na zawodach. Jednak za każdym razem pojawiają się nowi uczestnicy, którzy docierają tak wysoko, ponieważ w swoich regionach pokonali kogoś, kto rok czy dwa wcześniej był na przysłowiowym „pudle” w finałach Polski. Mnie jak dotąd udaje się utrzymać poziom i mam nadzieję, że jak najdłużej. Co do cech ważnych w tego typu konkursach warto wymienić determinację i ambicję – mnie to pomogło.

W jakich konkursach ma Pan zamiar wziąć udział w przyszłym roku?

Jeżeli będzie organizowany The Driver Fuel Challenge – Volvo czy Opti Fuel Challenge – Renault, to na pewno dotrzymam tempa. Tym bardziej, że rywalizacja w tych zawodach jest dla mnie jak narkotyk.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Korni, 19 listopada 2019, 9:43 0 0

Polskie nazwiska się odmienia :-)

Odpowiedz

Agnieszka Wraga-Marciniak, 19 listopada 2019, 12:02 0 0

Bohater artykułu poprosił, aby jego nazwiska nie odmieniać

Odpowiedz