Darek na Dakarze

, 5 kwietnia 2012, 12:51

Znana prawda głosząca że „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju” bardzo często znajduje swoje potwierdzenie szczególnie w naszej rodzimej rzeczywistości. Gdyby zapytać kogokolwiek o ostatnie osiągnięcia Polaków w sportach motorowych, najpewniej usłyszelibyśmy o tym, że Krzysztof Hołowczyc był bliski zwycięstwa w Dakarze a Adam Małysz całkiem nieźle sobie na nim poradził. Jest jeszcze Robert Kubica, ale on jak na razie dochodzi do siebie po groźnym wypadku na rajdzie.

A może słyszeliście o Darku Rodewaldzie? Pewnie nie. A tymczasem ten sympatyczny chłopak z Olesna wygrał w tym roku rajd Dakaru! No tak, ale skąd przeciętny Polak ma o tym wiedzieć. Relacje telewizyjne skupiały się tylko na jednym teamie, który był tychże relacji sponsorem. Tak naprawdę o tym że, w Dakarze oprócz motocykli, quadów i samochodów startują także ciężarówki, prawie nikt w naszych mediach nie informował.

Tymczasem w klasie ciężarówek rozegrała się niezwykle emocjonująca i zacięta walka holenderskiego Teamu de Rooy z Rosjanami, których Kamazy w ostatnich latach zdominowały tę imprezę. Dakar 2012 przyniósł w tej swoistej „zimnej wojnie” przełom. Maraton wygrała załoga Gerard de Rooy (kierowca), Darek Rodewald (mechanik) i Tom Colsoul (nawigator) jadąca ciężarówką Iveco Strator z numerem startowym 502. Na drugim miejscu sklasyfikowano inną załogę Teamu de Rooy (Stacey, van Goor, der Kinderen) jadącą Iveco Trakkerem. Kamazy zajęły na mecie dopiero kolejne trzy miejsca.

Jako że temat startu ciężarówek w Dakarze był w TRAILER Magazine poruszany co roku, poczuliśmy się w obowiązku przybliżyć naszym czytelnikom postać pierwszego Polaka, który stanął na najwyższym podium tego najtrudniejszego rajdu świata. Aby przeprowadzić wywiad z Darkiem Rodewaldem pojechaliśmy do holenderskiego miasteczka Son, gdzie swoją siedzibę ma Team de Rooy.

TRAILER Magazine: Jak to się stało że chłopak z Olesna dostał się do legendarnego już Teamu de Rooy, który startuje w Dakarze „od zawsze”?

Darek Rodewald: Jak wielu Polaków przyjechałem do Holandii w poszukiwaniu pracy. W 2004 roku agencja pracy tymczasowej wysłała mnie do pracy w charakterze mechanika do ogromnej firmy transportowej De Rooy z siedzibą w Son koło Eindhoven. Przez pierwsze trzy lata zajmowałem się ciężarówkami, którymi firma przewozi samochody, ciężarówki i maszyny. W tym czasie Jan bacznie przyglądał się mojej pracy. Pewnego dnia podszedł i zapytał, czy boję się szybkiej jazdy. Odpowiedziałem że nie, a on na to, że w takim razie będę pracował w jego Team Dakar. Byłem w szoku, ale senior de Rooy jest człowiekiem upartym i konkretnym.  Jak on coś zadecyduje, to tak ma być i koniec…

 

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!