Czas na zmiany w e-mycie

, 29 października 2012, 14:30

E-myto zastąpiło niewydolny system winietowy. Jednak instytucje eksperckie i organizacje przedsiębiorców od dawna zwracają uwagę na przepisy prawa, które ograniczają efektywne działanie systemu lub są niekorzystne dla kierowców i przewoźników. Niestety, do tej pory nie dokonano jeszcze stosownych zmian w prawie.

Elektroniczne myto działa w Polsce prawie od 16 miesięcy. Zmiany w prawie powinny, z jednej strony, zapewnić sprawne działanie systemu viaTOLL, a z drugiej – usunąć wadliwe regulacje, których konsekwencje ponoszą kierowcy i firmy transportowe. Eksperci, biznes i środowisko przewoźników szczególnie silnie postulują zmiany dwóch przepisów.

Osobowe objęte e-mytem

O absurdzie, jaki stanowi objęcie e-mytem samochodów osobowych, których masa całkowita przekracza 3,5 tony, wspominano już wielokrotnie. Konieczność dokonania stosownych zmian w ustawie o drogach publicznych podkreślał w swoich raportach i stanowiskach także Instytut Jagielloński, monitorujący funkcjonowanie systemu viaTOLL od etapu jego wdrażania. Zgodnie z obowiązującym obecnie prawem, samochód terenowy z przyczepą, o ile jego masa przekracza wspomniane 3,5 t, jest traktowany jak auto ciężarowe. Musi zatem zarejestrować się w systemie, posiadać urządzenie pokładowe i wnosić stosowne opłaty.

Jeszcze przed uruchomieniem systemu viaTOLL, w 2011 r., przedstawiciele ówczesnego Ministerstwa Infrastruktury bagatelizowali problem, twierdząc, że chodzi jedynie o utrzymanie przepisów obowiązujących w czasach systemu winietowego. Po zastąpieniu winiet przez e-myto okazało się jednak, że problem dotyka kierowców. W rezultacie 9 lutego br. minister Sławomir Nowak zapowiedział na konferencji prasowej, że jego resort przygotuje nowelizację, dzięki której te pojazdy (jak również busy przewożące niepełnosprawnych) zostaną zwolnione z obowiązku rejestracji w systemie. Po dziewięciu miesiącach od tej zapowiedzi stare przepisy nadal obowiązują. Nie wiadomo, czy minister podtrzymuje daną obietnicę, czy też koncepcja naprawy złego prawa została odłożona ad Kalendas graecas.

Kary w systemie viaTOLL

Kolejna kwestia, która wymaga uporządkowania, wiąże się z karami, nakładanymi na kierowców, którzy nie uiszczają opłat w systemie viaTOLL. Na dzień dzisiejszy kara za przejechanie odcinka drogi to… czytaj dalej


Kary w systemie viaTOLL

Kolejna kwestia, która wymaga uporządkowania, wiąże się z karami, nakładanymi na kierowców, którzy nie uiszczają opłat w systemie viaTOLL. Na dzień dzisiejszy kara za przejechanie odcinka drogi to 3 tysiące złotych. Odcinek drogi wyznaczają dwa skrzyżowania z trasą, po której porusza się pojazd. A zatem mamy do czynienia ze swoistą loterią. Kierowca, który bez opłaty przejedzie 30 km, na jednej trasie może przejechać 2 odcinki (i zapłaci 6 tys. zł kary), na innej zaś – nawet 10 odcinków, co daje aż 30 tys. zł kary. Taki system nie jest racjonalny i podważa zaufanie obywateli do państwa. Urzędnicy powinni pamiętać, że kara ma być nie tylko nieuchronna, ale proporcjonalna do przewinienia i jasno określona. Najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby uzależnienie wysokości kary od liczby przejechanych kilometrów, a nie od – niezależnego przecież od kierowcy – rozplanowania sieci drogowej.

Eksperci wskazują, że złe prawo nie tylko obciąża podatników i wpływa na kondycję firm transportowych, ale stwarza dobre warunki do działania firm, które bezpodstawnie obiecują anulowanie nałożonych kar. Atrakcyjnie brzmiące propozycje, składane przewoźnikom, którzy muszą uiścić ogromne kary, to wykorzystywanie ich ciężkiej sytuacji. Nie ma wątpliwości, że w świetle obowiązującego prawa obietnice anulowania kar, nałożonych przecież zgodnie z przepisami, są niewykonalne. Wadliwe urządzenia pokładowe stanowią zaś mniej, niż 0,1 proc. całości, a stwierdzenie błędu wyklucza nałożenie kary.

W przypadku e-myta powtarza się sytuacja, znana dobrze w kontekście ubezpieczeń i reprywatyzacji. Znane i szeroko opisywane są praktyki „doradców” i „prawników”, pobierających pieniądze za działania, mające rzekomo doprowadzić do uzyskania wysokiego odszkodowania od ubezpieczyciela bądź od państwa. Wszystkie te sytuacje mają wspólne źródło: złe prawo, zwiększające skuteczność takich działań.

W opinii Instytutu Jagiellońskiego, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad powinna prowadzić bardziej skuteczne działania informacyjne, które wyjaśnią bezpodstawność obietnic, składanych przez wyżej wspomniane firmy. Niezależnie od tego, resort transportu powinien jak najszybciej przygotować projekt racjonalnych zmian w prawie, dotyczących kar nakładanych na kierowców. Dobre prawo będzie najlepszym narzędziem w walce z patologiami.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

91.231.205.*, 31 października 2012, 11:35 0 0

W większości miast powiatowych nie ma punktu gdzie można wypożyczyć viaBox. Po urzadzenia trzeba wyjechac do punktów odległych o 50-70 km. Utrudnia to pracę pojazdów, których promień pracy nie przekracza 50km i które nie poruszają się po drogach z ustawionymi bramownicami. Wyjazdy takich pojazdów np. do serwisu są sporadyczne i wtedy jest problem. Dawniej kupowało się winietę w punkcie pocztowym i w drogę, a teraz?

Odpowiedz

83.22.81.*, 4 grudnia 2012, 8:23 0 0

Czy naprawdę jest taki problem aby pojazd tego typu pobierał na bramkach bilet i przy wyjeździe płacił? Przeciez z autostrady nie ucieknie! Wydaje mi się że sedno sprawy to nałożenie kary a nie pobranie opłaty.

Odpowiedz