Renegaci tachografów – skutki jazdy na magnesie

, 14 grudnia 2017, 16:00

Kierowca ciężarówki, który oszukał tachograf używając magnesu, z powodu zmęczenia wpadł z zestawem do rowu. Innego delikwenta nie wpuszczono do Polski, również za magnes. Jest jeszcze historia, w której kierowca przejechał ponad 200 km z wariującą elektroniką po zastosowaniu tegoż kawałka metalu.

Kolejny patrol WITD i kolejny przegrany na oszukanej jeździe z wyłączonym tachografem. Trzy historie bez happy endu w ciągu zaledwie dwóch dni. Najstarsza stażem a jednocześnie najbardziej spektakularna historia z tego grona jest o kierowcy ciężarówki, który zasnął za kierownicą i wpadł do rowu zestawem.

W Chełminku na drodze krajowej nr 92 kierowca przewoził ładunek z miejscowości Wysokie Mazowieckie do Gorzowa Wielkopolskiego. W czasie kiedy powinien zatrzymać się na odpoczynek, podłożył magnes i jechał dalej. O godzinie 3.00 miał obowiązkowy postój. Po 4 godzinach i przejechanych 200 kilometrach kierowca niespodziewanie zakończył podróż, lądując w rowie z powodu przemęczenia i zaśnięcia za kierownicą. Inspektorzy z gnieźnieńskiego oddziału WITD w Poznaniu z pomocą załogi patrolu Sekcji Wielkopolskiej Wydziału Mobilnych Jednostek Kontrolnych GITD skontrolowali feralny pojazd.

Kierowca sam przyznał się, że jechał od kilku godzin z magnesem przyłożonym do impulsatora skrzyni biegów. 200 kilometrów również udało się pokonać innemu kierowcy ciężarówki, tym razem skończyło się na samej kontroli, bez potrzeby wyciągania pojazdu z rowu.

Niebieski DAF został zatrzymany na drodze krajowej S3 w Miejscu Obsługi Podróżnych Kunowo Wschód, który wykonywał przejazd z Bielan Wrocławskich do Kołbaskowa. Inspektorom szczecińskiego oddziału WITD wydało się podejrzane zachowanie ciężarówki, która zatrzymała się o wiele dalej od wskazanego miejsca kontroli. Podejrzenia przybrały realną formę w momencie sprawdzania ciężarówki. Okazało się, że przez manipulowanie tachografem w pojeździe wariowała elektronika. Nie działały wszystkie systemy odpowiedzialne za awaryjne hamowanie (ABS, EBD) tak jak i prędkościomierz.

Tak uszkodzonym ciągnikiem siodłowym kierowca podróżował 200 kilometrów, bez systemów bezpieczeństwa, bez działającego prędkościomierza i w porze roku z najbardziej nieodpowiednimi warunkami drogowymi. Wynik tej wyliczanki mógł wyjść na minusie i gdyby nie przypadkowa kontrola, mogłoby dojść do tragedii.

Poprzez analizę danych zapisanych na karcie kierowcy i cyfrowym urządzeniu rejestrującym ustalono, że prowadzący pojazd bardzo często korzystał z niedozwolonych urządzeń. Manewrowanie czasem pracy dostrzeżono w siedmiu innych dniach. Kierowca nie zdawał, bądź nadal nie zdaje sobie sprawy z potencjalnie niebezpiecznej sytuacji w jaką mógł się wpakować. Najwidoczniej u niektórych wraz z przyłożeniem magnesu w odpowiednie miejsce oprócz tachografu, zaczyna również szwankować poczucie odpowiedzialności na drodze.

Zaawansowane technologicznie urządzenie kluczem do… niczego

Turecki kierowca nawet nie zdołał przekroczyć polskiej granicy, pomimo użycia bardziej wymyślnej technologii od kawałka metalu do oszukania tachografu. Ciężarówka została zatrzymana przez wodzisławski oddział WITD do kontroli. Na niekorzyść prowadzącego pojazd, byli oni wyposażeni w urządzenie do wykrywania manipulacji w tachografach.

Inspektorzy poddali surowej kontroli ciężarówkę przewożącą tekstylia z Turcji do Polski. Przy pomocy owego urządzenia wykryli… inne urządzenie podłączone do tachografu. Był to czujnik ruchu o innych numerach, od tego znajdującego się przy skrzyni biegów, który sterowany był za pomocą pilota wysyłającego fałszywe sygnały.

Powodowało to, że w momencie jazdy tachograf zapisywał odpoczynek. Kierowca nie zdawał sobie sprawy, że błędnie obchodził się z nielegalnym urządzeniem przez co nie zdołał ukryć dwukrotnego skrócenia tygodniowego czasu odpoczynku. W pierwszym przypadku skrócił czas o ponad 4 godziny, w drugim o ponad 5.

Opisane przypadki kontroli miały miejsce między 8 a 13 grudnia, co zwiastuje pogoń kierowców wobec zbliżających się świąt. To są tylko trzy przytoczone sytuacje, a takich jest z pewnością o wiele więcej. Pytanie brzmi czy warto podejmować ryzyko, ponieważ istnieją zawsze dwie strony podejmowanej decyzji. Z jednej strony, może się udać przejechać określony dystans bez wpadki czy udziału w niebezpiecznej sytuacji. Z drugiej strony może się to skończyć dużo gorszymi konsekwencjami od mandatu z przymusowym postojem.

Z okazji zbliżających się świąt życzę Państwu zdrowego rozsądku na drodze i chłodnej kalkulacji.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Kierowca, 17 grudnia 2017, 13:12 0 0

Witam. Tak naprawdę to za mało tych kontroli.
Zacznijcie kontrolować auta do Świecka i z Świecka. To co 2 gie auto zapierdyla na magnesie. Albo na pchnietym czasie na starym tacho. I jestem za tym aby takich kierowców likwidować. I jeszcze jedno. Busom zamontować tachografy. To jest dopiero patalogia. Poniedziałek startuje z polski a wtorek ląduje w Hoszpani. Wesołych świąt

Odpowiedz