Transport drogowy okiem inspektora – wywiad

, 23 grudnia 2019, 11:43

Zmiany w transporcie postępują bardzo szybko. Czynnikiem nadającym taki rytm branży jest widmo wprowadzenia całego pakietu nowych przepisów, które mogą gruntownie przemodelować charakter pracy zarówno kierowcy zawodowego, przewoźnika, jak i służb egzekwujących nowe regulacje prawne. Jak te zmiany postrzega Inspekcja Transportu Drogowego?

O obecnej i przyszłej sytuacji w transporcie, kierowcach zawodowych i problemach na rynku ciężarowym, rozmawialiśmy z Moniką Niżnik, Rzeczniczką Prasową Inspekcji Transportu Drogowego.

Krzysztof Pawlak: Zbliża się Nowy Rok, a wraz z nim zmiany i nowe wyzwania dla branży transportowej, ale nie tylko. Między innymi wraz z wejściem w życie Pakietu Mobilności zmieni się charakter pracy całej branży transportowej. Czy nowe przepisy będą oddziaływać również na pracę Inspekcji Transportu Drogowego? Jeśli tak to w jakim stopniu.

Monika Niżniak

Monika Niżniak: Prace nad kształtem uregulowań Pakietu Mobilności są w decydującej fazie, jednak nie możemy jeszcze mówić o ostatecznych uzgodnieniach. W trakcie ostatnich uzgodnień czwartej już rundy negocjacyjnej z grudnia, przyjęto m.in, że czas wdrożenia nowych zasad to 18 miesięcy od wejścia w życie Pakietu Mobilności. Zatem ewentualna analiza wpływu Pakietu Mobilności na uprawnienia i sposób realizacji zadań Inspekcji Transportu Drogowego będzie możliwa w sytuacji uchwalenia przepisów, w okresie przejściowym przewidzianym na wdrożenie nowych zasad wykonywania transportu drogowego.

To jednak nie jedyne zmiany – nowe przepisy mówiące o wprowadzeniu większej liczby kontroli ciężarówek i autobusów, to więcej pracy dla inspektorów? W jaki sposób ITD ma zamiar osiągnąć wynik 5% sprawdzonych pojazdów, nie tracąc jakości kontroli? Poprzez zatrudnianie większej liczby inspektorów, a może przy większym wsparciu technologicznym?

Zgodnie ze znowelizowanymi przepisami ruchu drogowego, wstępnej drogowej kontroli technicznej rocznie ma podlegać co najmniej 5% pojazdów zarejestrowanych na terenie kraju. Osiągnięcie jednak tego poziomu nie jest wyłącznym zadaniem Inspekcji, ale również innych służb. Podkreślam jednak, że w skali roku inspektorzy wykonują ok. 180 tys. kontroli drogowych i niemal każda wiąże się z kontrolą stanu technicznego – to znacząca liczba.
W Polsce pracuje dziś blisko pół tysiąca inspektorów, którzy codziennie kontrolują transport drogowy. Wielu z nich posiada uprawnienia diagnostów. To doskonali specjaliści, którzy są uznawani za ekspertów wśród europejskich służb kontrolnych. Z jednej więc strony Inspekcja dysponuje doskonale przygotowaną kadrą, z drugiej wzmacnia swój potencjał. Jesteśmy w trakcie realizacji projektu, w ramach którego już zakupiono specjalne zestawy kontrolne, za kilka miesięcy inspektorzy będą dysponować 64 nowymi specjalistycznymi furgonami, trwają też prace związane z zakupem Mobilnych Jednostek Kontrolnych. Będzie ich aż 16 – trafią do każdego wojewódzkiego inspektoratu transportu drogowego w Polsce. To doskonałe narzędzie wspierające tradycyjne kontrole prowadzone przez inspektorów. Teraz inspektorzy wykorzystują 3 tego typu jednostki. Ich skuteczność jest bardzo wysoka. Z analiz wynika, że w trakcie kontroli z wykorzystaniem przenośnych stacji diagnostycznych z ruchu wycofywanych jest nawet 40% niesprawnych technicznie pojazdów.

Zwracam też uwagę, że jednym z aspektów, który może świadczyć o kondycji ciężkiego transportu, jest właśnie stan techniczny pojazdów. W ocenie ITD liczba pojazdów, w których w trakcie prowadzonych przez inspekcję kontroli stwierdzono nieprawidłowości w zakresie stanu technicznego, skutkujące zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego lub też wydaniem zakazu dalszej jazdy, na przestrzeni ostatnich lat utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Osiągnięta w tym zakresie stabilność to również efekt wieloletnich działań kontrolnych
i prewencyjnych prowadzonych w głównej mierze przez ITD.

Jestem przekonana, że kompleksowe działania podejmowane przez Inspekcję będą miały bezpośredni wpływ na wzrost bezpieczeństwa w transporcie drogowym.

Pijani kierowcy to problem, który dotyka także branżę transportową. Jak prezentuje się tegoroczna statystyka i czy są sposoby na to, by skutecznie ograniczyć to zjawisko wśród kierowców zawodowych? Może alkomaty wbudowane w kabinach kierowców?

Inspektorzy prowadząc kontrole drogowe oprócz sprawdzenia stanu technicznego pojazdu czy wymaganych dokumentów, weryfikują również stan trzeźwości kierowców. To dziesiątki tysięcy kontroli rocznie. W tym roku w kilkudziesięciu przypadkach inspektorzy stwierdzili, że kierowcy pojazdów ciężkich byli pod wpływem alkoholu. Wydawać by się mogło, że to niewiele, natomiast według mnie to o kilkadziesiąt przypadków za dużo. Tym bardziej niebezpiecznych, że kierowcy pod wpływem alkoholu prowadzą wielotonowe pojazdy. Nikogo nie trzeba przekonywać, że wypadek z udziałem ciężkiego pojazdu to zdecydowanie większe konsekwencje zdarzeń drogowych. Niestety, czasami zawodzi rozsądek. Przykłady z ostatnich tygodni – nietrzeźwy kierowca autobusu, który miał zawieźć blisko stu przedszkolaków na spektakl do teatru w Zielonej Górze. Kolejny to kierowca 40 tonowej ciężarówki z ponad promilem alkoholu w wydychanym. I dosłownie sprzed kilku dni, przypadek kursanta, który w trakcie nauki jazdy był pod wpływem alkoholu.

Ale oprócz stanu trzeźwości, zwracamy szczególną uwagę na to w jakiej kondycji jest kierowca, czy nie jest przemęczony, czy stosuje się do norm czasu pracy. Wielokrotnie ostrzegaliśmy, że zmęczenie obniża sprawność psychofizyczną, spowalnia czas reakcji, uniemożliwia właściwą ocenę sytuacji na drodze. Ponad 80% naruszeń stwierdzonych w trakcie tegorocznych kontroli dotyczy właśnie czasu pracy kierowcy lub stosowania np. wyłączników i magnesów fałszujących zapisy tachografów, czy jazda bez karty. Dlatego jest to jeden z obszarów, który stale jest i będzie kontrolowany przez Inspekcję.

Transport drogowy wciąż choruje na zbyt małą liczbę pracowników. Wysyłani w trasy są kierowcy, którzy ledwo zdobyli prawo jazdy, bez dobrego przeszkolenia. Czy inspektorzy dostrzegają to zjawisko podczas przeprowadzania kontroli?

Posiadanie prawo jazdy to nie wszystko. Zgodnie z przepisami o transporcie drogowym to na przewoźniku spoczywa obowiązek weryfikacji uprawnień kierowcy, którego zatrudnia. Ustawodawca wskazał również co powinno być sprawdzone przed zatrudnieniem kierowcy. Obok odpowiedniej kategorii prawa jazdy są to również badania lekarskie i psychologiczne o braku przeciwwskazań do pracy na stanowisku kierowcy. Istotnym elementem jest także odbycie odpowiedniego szkolenia. W przypadku osoby podejmującej taką pracę po raz pierwszy będzie to kwalifikacja wstępna – 280 godzin szkolenia lub kwalifikacja wstępna przyspieszona – 140 godzin szkolenia. Szkolenie to ma przygotować do pracy w zawodzie. W ramach programu kształcenia przewidziane są również zajęcia praktyczne, polegające na jeździe zarówno w warunkach drogowych, jak i specjalnych. Dopiero tak przygotowana osoba może przystąpić do pracy na stanowisku kierowcy – posiada wiedzę i umiejętności w stopniu wystarczającym do pracy jako kierowca.

Oczywiście, pracodawcy sygnalizują brak chętnych do pracy w charakterze kierowcy zawodowego, dlatego staramy się wspierać szkolnictwo zawodowe, prowadzimy m.in. zajęcia w klasach profilowanych, które przygotowują do pracy w zawodzie kierowcy.

Często zdarzają się zestawy, które są mocno przeładowane lub ponadgabarytowe. Jak można tego uniknąć? Czy to ryzyko jakie podejmują biorąc taki ładunek jest opłacalne w przypadku „wpadki”?

Normy dotyczące zarówno wymiarów pojazdu i ładunku, jak i jego masy wynikają wprost z przepisów i należy je bezwzględnie stosować. Przewożąc ładunek należy także pamiętać o jego prawidłowym rozmieszczeniu i zabezpieczeniu poprzez zastosowanie odpowiedniego mocowania, w tym również ilości środków mocujących.

Zwróćmy uwagę też na to, że ładunek może zaburzać stateczność pojazdu. Dlatego tak istotne jest, by podczas załadunku zadbać o to, aby znajdował się on możliwie najniżej i najbliżej osi wzdłużnej pojazdu.

Zbyt ciężki transport niszczy także drogi. Nadmiar ładunku nie pozostaje też bez wpływu na stan samego pojazdu. W przeładowanej ciężarówce szybciej zużywają się układy: jezdny, hamulcowy i zawieszenia.

Kary związane z naruszeniem norm czy to masy, czy też wymiaru mogą sięgnąć kwot rzędu od kilkuset złotych do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Odpowiedzialność finansową ponoszą również inne podmioty zaangażowane w proces transportowy, np.: podmiot wykonujący czynności ładunkowe. Ukarany w drodze mandatu karnego, może być także kierowca. Stawianie natomiast pytania czy jest to opłacalne, w mojej ocenie, jest niewłaściwe. Podstawowym wymogiem przewoźnika jest dbałość o bezpieczeństwo w ruchu drogowym. ITD również w tym obszarze stale prowadzi działania, które w efekcie mają poprawić bezpieczeństwo i zwalczać nieuczciwą konkurencję.

Czego życzy Inspekcja Transportu Drogowego zarówno kierowcom jak i przewoźnikom na nowy rok?

Tradycyjnego świątecznego ciepła i spokoju, ale też bezpiecznych wyjazdów i powrotów, coraz lepszych warunków pracy, dalszego tak dynamicznego rozwoju branży transportowej, a jeśli w Nowym Roku spotkacie się Państwo z Inspekcją Transportu Drogowego, to oby kontrole kończyły się bez konsekwencji.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!