Kij w szprychy, czyli łatwiej rozpędzić niż zahamować – historia hamulców wg Fomar Friction

, 6 czerwca 2011, 14:45

Rozdział 1. – „Kij w szprychy”

Kłopoty zaczęły się niemal natychmiast po tym, jak wymyślono koło. Pierwsze koła robiono z desek łączonych ze sobą na krzyż. Szybko okazało się, że puszczone z górki równie trudno dogonić, jak i zatrzymać. Pierwsze wozy napędzane były siłą ludzkich mięśni, ta sama siła służyła do zahamowania wozu.

Zapewne też, aby pojazd nie stoczył się po pochyłości, pod koła wrzucano kamienie – i to były pierwsze hamulce. Dopiero później zaczęto stosować inne metody. Gdy, aby zmniejszyć ciężar koła, wycięto w nim otwory, powstały szprychy. Można już było zahamować pojazd, wkładając kij między szprychy. Ta metoda nie była zbytnio skuteczna i – co gorsza – ofiarą takiego hamowania padał zazwyczaj hamulcowy, uderzony kijem-hamulcem. Trzeba więc było szukać innych rozwiązań.

Rozdział 2. – „Łatwiej rozpędzić niż zahamować”
Historia dowodzi, że pierwsi konstruktorzy „pojazdów bez koni” najwięcej wysiłku wkładali w rozpędzenie pojazdu, a nie w jego zatrzymanie. Spowodowanie, by pojazd jechał i to w pożądanym kierunku, było wówczas najtrudniejsze. Nic więc dziwnego, że większość prób kończyła się tak, jak ta opisana przez Witolda Rychtera w książce „Dzieje samochodu” (Wydawnictwa Komunikacji i Łączności, 1987).

Otóż Francuz Nicolas-Joseph Cugnot, urodzony w 1725 roku w Lotaryngii, interesował się szczególnie zastosowaniem maszyny parowej do poruszania „pojazdu bez koni”. Znał wszystkie konstrukcje w tej dziedzinie, które łączyła jedna cecha: były zbyt duże, by umieścić je na pojeździe. Dlatego postanowił zbudować małą maszynę parową, która mogłaby stanowić napęd dla pojazdu. Po wielu latach prób, na przełomie 1770 i 1771 roku, pojazd parowy był gotowy do pokazu. Od tego, jak wypadnie prezentacja, zależały dalsze losy konstrukcji i konstruktora:

„…Cugnot zajął miejsce kierującego. Przesunąwszy drążek otwierający zawór dopływu pary, chwycił oburącz za dźwignię kierowniczą, wymagającą – niestety – użycia bardzo dużej siły, co miało być poprawione w następnych egzemplarzach. Pojazd z sykiem uchodzącej z cylindrów pary (…) ruszył sprawnie i przy żywiołowym poklasku zgromadzonej elity dworskiej potoczył się z dużą prędkością wzdłuż ulicy. A więc, sukces! Lecz co to…!? Pojazd zbacza z drogi? Jedzie wprost na mur? Zaciął się mechanizm kierowniczy. (…) Niestety Cugnot nie miał siły, aby skutecznie zawrócić przednie koło z zawieszoną nad nim maszyną parową i przyczepionym kotłem pełnym wody. Stracił głowę i zapomniał o możliwości zatrzymania pojazdu przez zwykłe zamknięcie dopływu pary. Rozpędzony pojazd z całą swoją masą trzech ton uderzył w mur (…)”.

Od tamtej pory historia motoryzacji jest bogatsza o miliony podobnych wypadków powstałych z braku skutecznych hamulców. Tak czy inaczej, parowy pojazd Cugnota uznawany jest przez historyków motoryzacji za pierwszy jeżdżący pojazd mechaniczny. Nicolas-Joseph Cugnot nigdy nie odbudował swej konstrukcji, zmarł w 1804 roku w Brukseli.

CDN…

Artykuł przygotowany przez Fomar Friction
 

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

79.184.249.*, 7 czerwca 2011, 10:46 0 0

Desperacja marketingowców, jak nie ma co nowego napisać o produkcie, firmie to się wraca do przeszłości.

Odpowiedz

91.94.108.*, 7 czerwca 2011, 18:41 0 0

J-rek, nie pisz więcej....litości

Odpowiedz

79.189.4.*, 8 czerwca 2011, 21:50 0 0

EEee akurat te historie są fajne . "łumagowcy" pewnie krytykują

Odpowiedz

85.221.189.*, 11 czerwca 2011, 16:54 0 0

aha ;) --oczekuję w drugim odcinku zdjęcia robota,))))))))))))))

Odpowiedz