Berta Benz ratuje samochód

, 22 sierpnia 2011, 9:06

Bodaj w 1888 roku Berta Benz, żona słynnego już konstruktora Karla Benza, zdesperowana brakiem zainteresowania pojazdem swego męża, postanowiła udowodnić przydatność samochodu. Wybrała się wraz z synami w liczącą 90 km podróż z Mannheim do Phorzheim.

Podczas jednego ze zjazdów, gdy okazało się, że skórzane nakładki są całkowicie zwęglone i odpadają od klocków, trzeba było zeskoczyć z samochodu i, zapierając się nogami, przytrzymać go, by nadmiernie się nie rozpędził. W najbliższej miejscowości hamulce zostały naprawione u przydrożnego szewca, który skroił nowe nakładki. Pani Benz wraz z synami szczęśliwie dotarła do celu podróży, a w historii samochodu był to przełomowy moment, bo posypały się zamówienia na kolejne pojazdy.

Pierwsze samochody jeździły na tyle wolno, że drewniane, obite skórą klocki i hamulec działający tylko na jedno koło wystarczały. Jednak można się spodziewać, że mimo niewielkich prędkości, podczas hamowania pojazd skręcał w prawo lub w lewo, zależnie od tego, które koło było hamowane. To stanowiło dodatkową trudność w opanowaniu samochodu. Trzeba więc było zastosować rozwiązanie, które wyeliminowałoby tę niebezpieczną cechę „samojazdów”.

Zaczęto zatem montować hamulce na jednej z osi pojazdu, tak by hamowane były dwa przeciwległe koła. Zazwyczaj hamulce montowano na tylnej osi, ponieważ konstruktorzy obawiali się, że przy gwałtownym zahamowaniu przednich kół auto może wywrócić się „przez nos” lub zmienić tor jazdy. Trzeba bowiem pamiętać, że pierwsze auta miały bardzo prymitywnie rozwiązane zawieszenia.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!