Branża TSL w 2021 roku – jakie wyzwania nas czekają?

, 11 stycznia 2021, 10:56

Kilka dni temu podsumowaliśmy rok 2020 w branży TSL. Najwyższa więc pora, aby zerknąć w przyszłość i sprawdzić, co może przynieść następne 12 miesięcy. Mamy nadzieję, że początek nowego dziesięciolecia przebiegnie w dużo spokojniejszej atmosferze, niż to czego przyszło nam doświadczyć w ostatnim czasie.

Wiele czynników i procesów, których nie byliśmy pewni „wydarzyło się” w zeszłym roku – Brexit, Pakiet Mobilności oraz największy, niespodziewany element: pandemia koronawirusa. Te wszystkie kamienie milowe dla branży transportowej stały się katalizatorem wielu zmian, które będziemy obserwować w tym roku oraz w nadchodzących latach. Zaczniemy od elementu, który budził wiele kontrowersji już na początku 2020 r., czyli…

…Brexit

Na umowę regulującą proces wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej czekaliśmy od 2016 roku. Finalnie, pod koniec grudnia 2020 r. porozumienie zostało „wypchnięte” niemalże kolanem spod wigilijnego stołu i na prawie 2000 stronach rozpisano wszystkie procedury handlowe, graniczne oraz wizowe, które od tego roku zaczną obowiązywać zarówno obywateli UK jak i UE. Bardzo dużo emocji związanych z losem tego rozporządzenia towarzyszyło całej branży TSL, której eksperci od niemalże 4 lat łamali sobie głowy nad tym jak będzie wyglądać przyszłość transportu drogowego z Europy do Zjednoczonego Królestwa. Największymi wygranymi okazały się przedsiębiorstwa wyspecjalizowane w przewozie towarów na Wyspy. Wiele firm wykonujących tzw. okazyjne frachty do Anglii po prostu zrezygnowało z tego kierunku, przebranżawiając się zupełnie na inne. Nie oznacza to jednak, że odprawy celne w Dover przebiegają w sprawnym tempie. Według echa rozbrzmiewającego w branży, przewoźnicy są często bardziej wyspecjalizowani w nowych realiach proceduralnych niż sami urzędnicy, a tych ostatnich jest w tej chwili po prostu za mało. Upłynie więc zapewne wiele kolejnych miesięcy nim „regularny” ruch na granicy pomiędzy Francją a Anglią wróci do przepustowości sprzed Brexitu. Może się też okazać, że taka sytuacja w ogóle nie nastąpi. Branża transportowa na tym aż tak nie ucierpi – wyspecjalizowane firmy dalej będą wozić towar z Wielkiej Brytanii, a reszta zupełnie odwróci się od Wysp. W niedługim czasie uda się więc zaobserwować gwałtowny rozwój przedsiębiorstw jeżdżących do Anglii lub znaczące spowolnienie import-eksportu do tego kraju.

Jedwabny Szlak – nowe możliwości transportowe już w tym roku?

Z kolei zupełnie nową szansą dla polskiego przewoźnika może się okazać kierunek o 180 stopni odwrotny od wychodzącej z Unii Wielkiej Brytanii. Galopujący rozwój chińskiej gospodarki spowodował gwałtowny eksport towarów z tego kraju do Europy oraz Ameryki Północnej. Ten proces podwyższył ceny frachtu morskiego, zapotrzebowanie na transport towarów okazało się zbyt duże jak na możliwości przewozowe statków. Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem w tej sytuacji jest przeniesienie części ładunku na ląd, w szczególności dla towarów dostarczanych bezpośrednio z Chin do Europy. Wzrasta więc zainteresowanie przedsiębiorców inwestujących w przewozy drogowe, jednak musimy pamiętać o szczególnej konkurencji na tym polu – pociągach. Chiński rząd przygotował specjalny program dopłat do frachtów realizowanych koleją, jednak obowiązuje on tylko do 2022 roku. Z drugiej strony, w przeciągu kilku następnych miesięcy wiele państw zapowiedziało rewitalizację wielu dróg będących elementem nowego „Jedwabnego Szlaku”. Przewiezienie towaru pociągiem jest wciąż sporo tańsze od użycia ciężarówki, ale w przypadku transportu kołowego, cały proces odbywa się szybciej niż na szynach. Różnice nie są duże – kolej dociera z Chin do Europy w przeciągu 14-17 dni, a samochody ciężarowe potrzebują ich 12-14. Niektórzy przewoźnicy deklarują możliwość wykonania takiego frachtu już w 10 dni. Walka pomiędzy koleją a transportem drogowym zaczyna więc na dobre się rozwijać. Wiele wskazuje jednak na to, że to ciężarówki mogą wygrać tę konkurencję. Państwa leżące „po drodze” nowego szlaku wymiany towarów dostrzegają więcej korzyści, czyli miejsc pracy, po stronie drogowego TSL. W tym aspekcie szczególnie przoduje Federacja Rosyjska, która zaczyna coraz bardziej intensywnie rozwijać drogową infrastrukturę, a także walczyć o swój wewnętrzny rynek przewozów.

Rosjanie od wielu lat nie ułatwiają organizacji frachtów zachodnich przewoźników na terenie ich kraju, co ma w pewien sposób umożliwić większą operacyjność własnych przedsiębiorstw transportowych w tym ogromnym państwie. Jednak w 2020 roku byliśmy świadkami dużej eskalacji ze strony rosyjskiej, która nieomal spowodowała paraliż działań operujących tam zachodnich przewoźników, których ogromna większość to Polacy. Wiele osób związanych z transportem za wschodnią granicę liczy na zdecydowaną odpowiedź naszego rządu w tej sprawie – inne środki pertraktacji ze stroną rosyjską zdają się nie przynosić skutków. Jest to o tyle ważne w tym roku, o ile kontekst wymiany handlowej za pomocą transportu drogowego pomiędzy Chinami a Europą będzie się coraz bardziej rozwijał. Jeżeli nie wypracujemy sprawnego procesu przewozu towarów przez Rosję, to może się okazać, że zaprzepaścimy szansę rozwoju naszych rodzimych przedsiębiorstw w tym kierunku.

Pakiet Mobilności – czas na przygotowanie do zmiany

W ubiegłym roku poznaliśmy finalny kształt nowej dyrektywy regulującej przepisy związane z transportem drogowym. Pakiet Mobilności stał się faktem. Mimo obiekcji, co do jego kształtu wystosowanej przez rządy kilku krajów, w tym Polski, oraz kwestionowaniem zapisów przez samą Komisję Europejską, nowe zmiany legislacyjne wchodzą w życie już w lutym 2022 roku. Mamy więc nieco ponad 12 miesięcy, aby przystosować nasze rodzime firmy przewozowe do nowych realiów. Po tym czasie zaczną obowiązywać przepisy dotyczące delegowania pracowników w transporcie, nie będzie też możliwości zliczania diet i ryczałtów, jak dotychczas. Każdy pojazd przebywający poza krajem, w którym jest siedziba firmy transportowej, będzie musiał wrócić do bazy przynajmniej raz na 8 tygodni. Efektem nowej dyrektywy może być jeszcze większe przyspieszenie cyfryzacji w transporcie. Dlaczego?

Rok 2021 pod znakiem cyfrowych rozwiązań do transportu

We wstępie wspominaliśmy o wielu zmianach, które znacznie przyspieszają na skutek wydarzeń mających miejsce w poprzednim roku. Te zmiany to w większości postępująca cyfryzacja na rynku transportowym. Pandemia koronawirusa pokazała nam, że nowe technologie umożliwiają zarządzanie przedsiębiorstw z praktycznie każdego miejsca na Ziemi, są podstawą komunikacji oraz przyspieszają wiele procesów wykonywanych dotychczas „tradycyjnie” w biurach, na papierze. Okazało się też, że rynek e-commerce rozwija się w galopującym tempie. Zmienia się nasze podejście do zakupów, głównie przez to, że często po prostu nie możemy wyjść z domów, jednak w długofalowej perspektywie nasze przyzwyczajenia podtrzymają trend zaopatrywania się przez Internet. Pandemia pokazała wielu osobom wygodę i możliwości robienia zakupów na własnym komputerze. Bezpośrednio przełożyło się to na branżę przewozu towarów. Wzrósł popyt na usługi kurierskie, a także na firmy przewozowe, które są w stanie współpracować z gigantami e-commerce, czyli korzystać z ich infrastruktury opartej głównie na rozwiązaniach internetowych. Próg wejścia do branży TSL znacznie się obniżył, cyfryzacja umożliwia nam dostęp do wszystkich „zawiłych” aspektów funkcjonowania przewoźnika, czyli giełd towarowych, rozliczania czasu kierowców, planowania tras, czy odnajdowania się w przepisach transportowych poszczególnych krajów. Skutkiem tych zmian jest fakt, że dużo trudniej jest się dłużej utrzymać na rynku w roli przewoźnika. Coraz więcej rozwiązań technologicznych sprawia, że wzrasta konkurencja i tylko najbardziej wydajne firmy utrzymują się w tym sektorze na dłużej. 2021 rok może być ostatnim sygnałem na wdrożenie w przedsiębiorstwie transportowym procesu cyfryzacji – zmiany legislacyjne spowodowane Pakietem Mobilności już niedługo mogą sprawić, że bez pomocy nowych technologii nie odnajdziemy się w gąszczu przepisów.

Skutki pandemii: co nas czeka w 2021 roku?

Zgodnie z tezą poprzedniego akapitu, jednym ze skutków pandemii może być przyspieszony rozwój nowych technologii w branży transportowej, a także wzrost konkurencyjności w całym sektorze. To jednak tylko prognozy, które nie muszą się sprawdzić, choć wszystko na to wskazuje. Pewność możemy mieć co do jednego: w przeciągu następnych 12 miesięcy czekają nas szczepienia. Zupełnie innego zdania są jednak kierowcy. Aż 89% z nich nie chce się szczepić w najbliższym czasie. TSL to kluczowy element dla praktycznie każdego sektora gospodarki, w tym medycyny oraz samych… szczepień. Czy znajdziemy się więc w sytuacji, w której nie będziemy mieli kierowców, którzy dostarczą nam odpowiednich medykamentów? Czas pokaże jak rozwinie się ta sytuacja, jednak polski rząd ma bardzo trudne zadanie do wykonania, jakim będzie nakłonienie do wzięcia udziału w szczepieniach zupełnie niechętnej do nich grupy zawodowej, stanowiącej podstawę sukcesu tego programu.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!